Makra w OpenOffice

OpenOffice to darmowy odpowiednik pakietu biurowego Microsoft Office. Do tej pory używałem go do generowania plików PDF. Całkiem fajnie sobie z tym radzi. Ostatnio przyglądnąłem się możliwości pisania makr. Makro to nic innego jak program zwiększający możliwości programu. Przykładowo jeśli Word (albo OpenOffice Writer) nie ma jakiegoś narzędzia, to można napisać w języku (dla Worda VBA, dla Writera BASIC) makro które wykonuje daną czynność. Przykładowo piszę makro, które pozwoli mi w danym dokumencie pozmieniać wszystkie linki na linki partnerskie, dzięki czemu zautomatyzuję proces generowania ebooków dla partnerów Programu Partnerskiego Ententa. Mogłoby się wydawać, że jest to super sprawa – okienko dialogowe wyszukaj i zastąp nie oferuje możliwości zmiany jednych linków na inne a ja napisałem takie narzędzie. Dzięki czemu generowanie kompletu ebooków dla jednego partnera nie trwa 5 minut a tylko pół minuty (wpisuje jego ID w spacjalnym okienku a OpenOffice sam generuje pliki PDF). Jednak chciałbym w tym wpisie napisać swoje pierwsze odczucia związane z nauką nowego języka
To, że OpenOffice ma troszkę toporny interface i nie jest tak dopracowany estetycznie jak produkt Microsoftu da się usprawiedliwić tym, że jest to produkt międzyplatformowy i dostosowanie projektu dla kilku systemów operacyjnych wymaga użycia pewnych kompromisów.

Jednak bardzo mnie rozczarował edytor makr. Brakuje interpretacji makr napisanych w Wordzie. Dlatego też zrozumiałem dlaczego urzędy tak niechętnie chcą przesiadki na OpenOffice: trzeba by było przepisać wszystkie makra na inny język. Pół biedy gdy ktoś używa kilku prostych makr, gorzej gdy te makra mają kilka tysięcy linii kodu i były tworzone latami. Wtedy taniej jest kupić nową wersję Worda niż zapłacić komuś za przystosowanie tych makr dla OpenOffice.

Bardzo mnie rozczarowało podświetlanie składni – są zupełnie inne schematy kolorystyczne niż te używane w Visual Basicu czy też w VBA. Przykładowo w VBA komentarze są oznaczane kolorem zielonym a w OpenOffice jano-szarym. Skoro OpenOffice jest konkurentem dla MicrosoftOffice to programiści powinni się postarać aby przesiadka była jak najmniej bolesna a takie pierdółki jak nowy schemat kolorystyczny na pewno nie przyczyniają się do tego, aby użytkownik uznał dane środowisko za przyjazne (znajome).

Odnośnie pisania makr to Help jest bardzo skromny (kilka słów kluczowych zostało opisanych i pare informacji o edytorze). Na pewno to nie zachęca do zapoznania się z tym środowiskiem.

I najważniejsza wada – praktycznie dyskryminująca to środowisko nie działa CTRL+BREAK (ani podobne kombinacje klawiszy). Dlaczego to jest takie ważne? Otóż czasami na skutek błedu można napisać makro, które wykonuje się w nieskończoność (np. z powodu złego zdefiniowania warunku stopu dany fragment nie jest wykonywany np. kilkaset razy a w nieskończoność). W normalnym środowisku naciskając tą kombinację klawiszy zostaje nam pokazana linijka kodu która w danej chwili została wykonana dzięki czemu można w pewnym przybliżeniu określić która pętla jest wykonywana w nieskończoność. W OpenOffice nie ma czegoś takiego, są co prawda BreakPointy i wykonywanie krokowe, ale analiza programu w ten sposób jest niewygodna (można jedynie postawić kilka pułapek i stwierdzić jakie fragmenty programu zostały wykonane zanim program się zaczął wykonywać w nieskończoność, ale takie badanie wymaga troszkę zabawy).

Dodatkowo edytor nie posiada podpowiadacza jaki posiada każde współczesne środowisko programistyczne (nawet taki Visual Basic 6.0 sprzed 10 lat posiada podpowiadacza)

Te dwie ostatnie wady są przyczyną tego, że programy pisze się dużo wolniej niż w VBA.

Ostatnia wada to mała ilość polskojęzycznych materiałów, ale tutaj można się usprawidliwić tym, że OpenOffice to dość młody produkt.

Podsumowując – OpenOffice nie jest złym edytorem biurowym, ale ma sporo niedociągnięć (ja się skupiłem na makrach, gdyż jestem programistą i to jest mój konik). Jednak poprzez pewne wady (mało ergonomiczne środowisko programistyczne) niekompatybilność z VBA nie zawsze można się przesiąść z Worda na OpenOfficeWritera, więc nie mówmy o administracji publicznej darmozjady tylko dlatego że nie chcą się przesiadać z MS Office na OpenOffice bo czasami może to być nieopłacalne.

Comments are closed.