Dlaczego ludzie boją się napisać email?

Zauważyłem pewną ciekawą rzecz: ludzie boją się pisać emaile gdy zauważą jakiś błąd na stronie! Nie mam tutaj na myśli jakiegoś ortografa czy literówki ale jakieś błędy w funkcjonowaniu strony (jakiś martwy link, albo jakaś podstrona, która w pewnych okolicznościach nie działa). Przykładowo kiedyś na jednej stronie wrzuciłem kod wyszukiwarki Google. Strona była kodowana w CP-1250 (z lenistwa gdyż nie chciało mi się bawić w konwertowanie ogonków na iso-8859-2 a dopiero później się dowiedziałem, że najnowsza wersja programu EditPad robi to automatycznie). Wstawka wyszukiwarki google miała w ustawieniach zaznaczone, że strona jest kodowana w iso-8859-2. I teraz gdy ktoś wpisał jakiś wyraz z niektórymi polskimi literami to wyszukiwarka nie działała prawidłowo (problem występotwał dla liter mających odmienne kody ASCII w tych dwóch standardach tj. ą,ś,ź,Ą,Ś,Ź). Jednak przez dwa lata nikt nie napisał emaila w tej sprawie a na pewno nie jedna osoba musiała natrafić na ten problem. Dopiero po dwóch latach ktoś mi zwrócił dziwne zachowanie wyszukiwarki gdy wpisuje słowo: Łódź. Przez te dwa lata pewien element strony w pewnych okolicznościach nie działał prawidłowo. Często jest tak, że ja sam po jakimś czasie zauważam, że coś nie działa bo nagle się okazuje że ludzie boją się napisać do mnie emaila.

8 komentarzy to “Dlaczego ludzie boją się napisać email?”

  1. Krzysztof Lis pisze:

    Może nie tyle się boją, co im nie zależy. Łatwiej im znaleźć inną, w pełni działającą stronę, niż pisać maila i liczyć, że błąd zostanie naprawiony.

  2. Ale jest to błędne podejście – jeśli nikt nie poinformuje o błędzie to na stronie dalej będzie błąd więc inni będą musieli marnować czas na poszukania innej podobnej strony. A czasem napisanie takiego maila zajmuje mniej czasu niż znalezienie strony o podobnej funkcjonalności

  3. Krzysztof Lis pisze:

    Wytłumacz to człowiekowi, który nie patrzy dalej, niż koniec własnego nosa – typowemu internaucie…

  4. 1) Jeśli napisanie maila o błędzie zajmuje 3 minuty a znalezienie podobnej strony 5 minut to oszczędzamy 2 minuty
    2) jeśli webmaster jest kulturalny i podziękuje za informację o błędzie (który naprawi) to internauta będzie miał satysfakcję, że zrobił coś dobrze
    3) w ten sposób nie pomaga się sobie ale też i innym

  5. Jako internatuta szukam informacji, których potrzebuję. Chcę mieć je tu i teraz. Co mi da napisanie e-maila, gdzie poprawa błędu przez admina jest wątpliwa a jeśli nawet, to dopiero po jakimś czasie…

    P.S. A co jeśli znalezienie podobnej strony zajmuje 1 minutę? 😉

  6. Tylko tu jest taki problem, że nikt nie zgłasza błedu a błąd jest dalej (może każdy myśli, że skoro serwis jest tak popularny, to pewnie już ktoś wysłał maila). Inna sprawa jest ze społecznościami. Np. jak na jednym forum brakło mi transferu (dosłownie ostatniego dnia około 23:30) i pół godziny forum nie chodziło to dostałem chyba 5 mailii z pytaniami dlaczego forum nie chodzi 😉

  7. Krzysztof Lis pisze:

    Jasne, gdy użytkownik czuje się blisko związany z adminem strony, to do niego szybko napisze.
    Myślę, że znaczenie ma również to, o czym napisał Arkadiusz Podlaski – pisząc maila wcale nie mamy pewności, że on odniesie jakiś skutek.

  8. Mi to przypomina piosenkę „Elektrycznych gitar”. Nie potrafię jej dosłownie zacytować, ale sens jest taki, że idzie człowiek z listkiem na głowie, nikt mu nie powie, że ma listek na głowie. Coś w tym stylu.
    Przy okazji dziękuję, Damianie, że zwróciłeś mi uwagę na mój „listek na głowie”. Twojego maila, o zgrozo, przeczytałem dopiero wczoraj 🙁
    Przyznam, że zaniedbałem jedną z podstawowych zasad – testowanie strony w różnych przeglądarkach. Pod Firefoxem wszystko chodziło ładnie, a pod Operą się posypało. Piszę o tym innym ku przestrodze 🙂
    Pomagajmy sobie nawzajem. Stracisz na napisanie maila dosłownie kilka minut, a zyskasz dużo więcej – zaskarbisz sobie czyjąś wdzięczność!