Orange free na kartę vs simdata

Od dwóch tygodni jestem poza domem. Mam dostęp do internetu, więc mogę na bierząco odpisywać na emaile i pisać na blogu 🙂 Wyjeżdżając gdzieś nie opłaca się wykupywać jakiegoś internetu z abonamentem podpisanym na rok więc korzystam z internetu w wersji prepaid. Mam do laptopa tani modem GPRS (i tak siedzę w takiej dziurze, gdzie nie ma EDGE). Kupiłem simdatę i kartę orange free. W obu cena jest taka sama – 30gr za megabajt (staram się nie zużywać więcej jak 10MB dziennie ale to mi za bardzo nie wychodzi 😉

Nie będę tutaj narzekał na debili, którzy nie potrafią pisać emailii (wysyłają mailem nieskompresowane pliki), ani na tych debili, którzy mówią mi że mam małego fiutka. Ponieważ korzystam na zmianę z dwóch prepaidów, więc tutaj je krótko porównam.

Otóż korzystałem z simdaty i jestem zadowolony (wiem, że strony WWW wolno chodzą i nabijają licznik transferu ale lepszy taki internet niż jego brak. Przynajmniej po powrocie do domu nie będę miał zaległości w odpisywaniu na emaile). Ale postanowiłem kupić POPa, zmienić taryfę na orange free i w razie zużycia całej kasy przelać kasę z komórki (na której mi się trochę jej nazbierało) na orange free. Orange free chodzi tak samo jak simdata. Paradoksalnie mam troszkę lepszy zasięg orange niż plusa. Ale simdata chodzi lepiej – orange lubi się czasem rozłączyć (w simdacie mi się to nie zdarza). Jeszcze mi ani razu się nie zdarzyło, aby mi modem powiedział, że nie łapie GPRSu więc obie karty chodzą całkiem fajnie.

Orange jest lepsze jeśli chodzi o przelew środków: otóż w simplusie można przelać maksymalnie 20 zł co 30 dni natomiast w orange limit jest wyższy (przelew środków z konta jest dobry jeśli masz drugiego prepaida w tej samej sieci tylko od rozmów). Poza tym przelew środków to fajna sprawa bo jak np. wrócę do domu a na karcie od internetu zostanie za dużo kasy to zawsze mogę ją przelać na swój telefon (z simdatą gorzej, bo nie mam komórki w simplusie).

Simdata jest lepsza do sporadycznego korzystania z internetu gdyż na grupach dyskusyjnych czytałem, że ktoś rok czasu nie korzystał z karty po roku doładował konto a zgromadzone środki mu nie przepadły. W Orange kasa jest kasowana ~35 dni po zablokowaniu połączeń wychodzących. Zresztą czytałem również, że i w simplusie ostatnio już nie są tacy wyrozumiali i zerują stan konta po około miesiącu od zablokowania połączeń wychodzących.

Nie polecam wykorzystywać karty SIM od internetu do rozmów gdyż w obu preapidach rozmowy i SMSy są bardzo drogie za to internet jest tani, dlatego trzeba mieć osobną kartę do internetu – zresztą jakbym miał jedną kartę i od rozmów i od internetu to bym zwariował gdyż wkładając kartę do modemu nie mogę wtedy odbierać rozmów.

W przypadku obu operatorów brakuje mi jakiejś funkcji aby wysłać bezpłatnego SMSa i otrzymać SMSa zwrotnego z stanem konta. Muszę albo przekładać kartę do telefonu albo logować się na stronie WWW (niestety ale mój modem nie ma możliwości wykonywania połączeń telefonicznych więc nie mogę nawet wystukać krótkiego kodu – jedynie mogę wysyłać/odbierać SMSy).

Podsumowując wolę orange free gdyż mogę z swojej komórki zasilić konto jednak simdata chodzi lepiej.

6 komentarzy to “Orange free na kartę vs simdata”

  1. Na http://www.simplus.pl/ jest możliwość zalogowania się do konta i sprawdzenia stanu konta. Co prawda możliwość sprawdzenia przez SMS byłaby wygodniejsza, ale lepsze to niż nic (chociaż sam korzystam z krótkich kodów).
    A dlaczego nie korzystasz z komórki jako modemu (połączenie przez BT)?

  2. Nie korzystam z BT bo:
    1) komórka na BT wytrzyma raptem 3 godziny. Nie mam zamiaru bawić się w pilnowanie czy się nie rozładowała
    2) komórka z BT+GPRS kosztuje pewnie z 150 zł. Ja za 160 kupiłem modem dzięki czemu odpada problem nr 1
    3) mam 2 karty – jedną od internetu (tani internet, drogie rozmowy) a drugą od rozmów (tanie rozmowy, drogi internet). Gdybym chciał wykorzystać moją komórkę to podczas surfowania nie mógłbym rozmawiać. A w mojej pracy często potrzebuję telefon+internet gdy np. omawiam jakąś stronę WWW.

  3. Michał pisze:

    „Gdybym chciał wykorzystać moją komórkę to podczas surfowania nie mógłbym rozmawiać.” – nie ma najmniejszych przeciwskazań. Surfujesz choćby w przeglądarce w telefonie i.. ja nie mam problemu z odbieraniem połączeń w tym samym momencie. Mogę się jedynie domyślać, że z komputerem jest tak samo.

  4. 1) Są problemy z odbieraniem połączeń, gdy się surfuje przez komórkę. Nie każdy telefon pozwala na surfowanie, gdy jest aktywna sesja GPRS

    2) Surfowanie w telefonie to masakra. Owszem, można sprawdzić pogodę, kursy walut, ale nic więcej. Dużo wygodniejsze jest podłączenie komórki do komputera i surfowanie na komputerze.

    3) Dalej jestem za tym, że lepsze są modemy GRPS od podłączania komórki do komputera bo nie trzeba się martwić o stan baterii (problem pojawia się, gdy się chce surfować po internecie kilka godzin a nie np. 15 minut). Owszem, można mieć cały czas włączony teleofn do kontaktu, ale nie zawsze to rozwiązuje problem np. w starszych Siemensach w to samo gniazdo się wkłada albo kabel do podłączenia do komputera albo kabel do ładowarki

  5. wolf1021 pisze:

    Niektóre komórki np. Motorola V235 z EDGE (60 zł używana na Allegro) ładują się przez port USB z laptopa i nie ma problemu z rozładowywaniem baterii. Komórka zapewnia lepszą funkcjonalnośc i jest generalnie tańsza od (nowego) modemu. Czułość (zasięg) jest ta sama, albo i czasami i lepsza od modemu (jak twierdzą niektórzy). Komórkę można umiescić w bardziej dogodny miejscu (czasem 1 m stanowi ogromną różnicę w odbiorze) niż laptop z modemem. Jeżeli komórka posiada Bluetooth (np. Motorola V547 z EDGE, 60 zł używana na Allegro), to można ją przenieśc do miejsca dobrego zasięgu odległego nawet o kilkanascie metrów od laptopa. Wtedy dochodzą jednak problemy z ładowaniem. Można ją wówczas podłączyć na stałe do ładowarki i kłopot z głowy.

  6. Trochę uaktualnię notkę: otóż niedawno testowałem surfowanie po internecie za pomocą Bluetooth (K800i). Gdy dzwonił telefon to sesja z internetem była zawieszana (nie mógł mi jednocześnie chodzić internet i rozmawiać przez telefon).

    A co do cen, to teraz najtaniej jest w mbank mobile: pakiet 100 MB kosztuje tylko 5 zł (w Simdacie i Orange Free 100MB to koszt 30 zł, w Heyah 20 zł). Dodatkowo co miesiąc w mbank mobile dostaje się (trzeba wklepać kod) 20MB za free trzeba mieć tylko aktualne połączenia wychodzące 🙂