Freebot psuje rynek autoresponderów

Ostatnio zapisałem się na kilka kursów we freebocie. Dlaczego? Otóż zapisując się na kurs można się czegoś nauczyć a czasem przy okazji napisać maila do właściciela kursu w którym się poleci jakieś swoje usługi (oczywiście nie piszę takich mailii na siłę tylko jak np. widzę jakiś kurs w którym ktoś coś wspomina o Jay’u Abrahamie to piszę email w którym informuję o PP Ententa i o ebooku Jay’a Abrahama)

Niestety ale większość kursów to śmieci…
Nie pamiętam już gdzie ale ktoś napisał, że jako robi kursy z bezpłatnych publikacji Złotych Myśli. Taka osoba kopiuje po prostu darmowy fragment ebooka, dzieli go na np. 5 części i się chwali, że utworzyła jakiś kurs. A że czytałem różne fragmenty ebooków Złotych Myśli więc w tych kursach nie ma nic nowego – nie mają wartości edukacyjnej a jedynie tracę czas na przeczytanie kilku zdań zanim się skapnę, że ten kurs jest nic nie warty. Prawdę mówiąc zapisałem się do jakiś 15 kursów z czego większość to albo fragmenty ebooków albo inne śmiecie. I teraz sobie pomyśl co sobie pomyśli osoba zapisująca się na takie kursy? Otóż wyrobi sobie ona zdanie, że wszystkie kursy emailowe są g*wno warte.

Jak ja tworzę jakiś kurs emailowy to napisanie jednej lekcji nie raz mi zajmuje godzinę czasu. Nie dlatego, że jestem kiepskim pisarzem, ale dlatego, że chcę jakąś wiedzę zaprezentować w taki sposób, aby czytelnik jak najłatwiej sobie ją przyswoił.

Przykładowo – niedawno napisałem kurs tworzenia stron internetowych. Na razie napisałem 4 lekcje w których wyjaśniam podstawy HTMLa, opisałem jak założyć konto na stronę WWW. Mam zamiar jutro dopisać kolejne lekcje bo jest o czym pisać: pare słów o CSSie, pare słów o pozycjonowaniu, opisać jakiś edytor WYSWIG a także zaczepić o elementarne podstawy PHP. Wyjdzie pewnie ze 20 lekcji. Kurs ten powstał po to aby w ostatniej lekcji delikatnie poinformować że napisałem ebooka o PHP (tutaj edukuję klienta zanim będzie mógł kupić mój produkt). Mój kurs mimo że wymaga więcej pracy ma inne zalety: otóż kurs oparty na darmowym fragmencie ebooka promuje tylko jeden produkt a ja w swoim kursie oprócz swojego ebooka będę mógł też wspomnieć o płatnym hostingu, napisać o Google AdSense, zaproponować pare książek z Heliona (bo w takim kursie nie da się wszystkiego opisać). I nawet myślę, że ludzie będą chętnie kupować produkty z mojego polecenia bo skoro kurs jest porządny to taki kursant pomyśli sobie, że skoro ja coś polecam to znaczy, że warto się tym zainteresować.

Dawniej nie było aż tak wielu śmieciowych kursów, gdyż zainstalowanie autorespondera wymagało zakupienia skryptu, zainstalowania go (lub wydzierżawienia u kogoś skryptu). I zazwyczaj na to rozwiązanie decydowały się jedynie firmy które tworząc jakiś kurs chciały się wypromować. Dzisiaj jak freebot jest darmowy powstało wiele mało atrakcyjnych kursów przez co w przyszłości spadnie współczynnik osób zapisujących się do kursów. Niestety ale przez te śmieciowe autorespondery stracą osoby które piszą porządne kursy.

9 komentarzy to “Freebot psuje rynek autoresponderów”

  1. Jan P. Lewandowski napisał(a):

    Jestem tego samego zdania co Pan Damian, jednak nie do końca.

    Swój kurs tworzyłem kilkanaście dni (a doświadczenie w branży jest spore) i teraz jak widzę co się dzieje na FreeBot… ale jednak nie rezygnuję z co-reg.

    Damianie skoro ja, czy Ty nie tworzymy badziewia, to czy tym samym nie odbieramy tamtym artelisowcom czytelników? Czy to nie my na tym zyskujemy?

  2. Damian Daszkiewicz napisał(a):

    Ja uważam, że tracimy. Dzisiaj ludzie chętnie się zapisują na różne kursy emailowe. Ale np. za rok może się okazać, że wiele osób pomyśli sobie „o to pewnie kolejny badziewny kurs emailowy”.

    Jedyne co zyskujemy to fakt, że jak ktoś stwierdzi, że nie ma czasu na czytanie wszystkich kursów to nas oszczędzi 🙂

  3. Jan P. Lewandowski napisał(a):

    Z kursami to normalne, że ludzie w pewnym momencie przestaną się zapisywać, albo inaczej – nie będą zapisywali się z takim entuzjazmem jak dzisiaj… i ja to już wiem od dłuższego czasu.

    Zawsze tak jest, że im więcej osób korzysta z jakiegoś narzędzia/wiedzy/umiejętności tym więcej *pisząc kolokwialnie* syfu – niech Pan popatrzy na internet, na niektóre branże jak choćby doradztwo finansowe – dzisiaj każdy może być doradcą – byle się nazwał tak! Czy to nie psuje branży…? Psuje jak cholera, ale w tym momencie w okresie ekspansji gospodarczej oraz hossy na giełdzie (co prawda kończącej się) byle debil doradziłby w co inwestować. Dopiero teraz zacznie się płacz i zgrzytanie zębami – jak się okaże, że nie można wycofać pieniędzy, że zyski dawno stopniały, a i kapitał się mocno skurczył… ale nie o tym tutaj. Konkluzja jest taka, że przetrwają najlepsi.

    Widzi Pan teraz jak to jest z tymi kursami – wartościowy kurs dzięki marketingowi wirusowemu będzie się rozwijał ciągle, natomiast wszelkie badziewia? Siedząc troszeczkę w internecie uważam, że stosunkowo łatwo je rozpoznać i zemrze im się śmiercią naturalną…

  4. Arkadiusz Podlaski napisał(a):

    To, że dla Ciebie Damianie kursy z darmowych fragmentów nie mają żadnej wartości nie znaczy, że będą bezwartościowe dla innych. Równie dobrze można nazwać śmieciami autorskie kursy.

    A co jeśli Damianie Twój kurs HTML’a ktoś nazwałby śmieciem, tylko dlatego, że nie dowiedział się z niego niczego nowego. Oznaczałoby to tylko, że nie jest w Twojej grupie docelowej, a nie że Twój kurs nie ma wartości.

    Co do niszczenia rynku to popieram zdanie pana Jana Lewandowskiego. Zresztą pisałem o tym już wcześniej. Jeśli masz dobry kurs to i tak przetrwasz i jest to tylko na korzyść dla Ciebie.

  5. Ulo napisał(a):

    Myślę, że ludzie będą się zapisywać na te różne kursy, wedle teorii, że: Codziennie rodzi się nowy klient!

  6. Mateusz napisał(a):

    Witam,

    Czy istnieje jakaś zbiorcza strona z tymi kursami ( np. we freebocie), gdzie mógłbym się zapisać na kursy z tematyki która mnie interesuje. Do tej pory czegoś takiego nie spotkałem. Z góry dziękuje za pomoc.

  7. Damian Daszkiewicz napisał(a):

    Nie słyszałem o takiej stronie. Na 99% nigdy taka nie powstanie bo w sumie część kursów opartych na freebocie to np. jakieś „zamknięte kursy” dla np. płatnych prenumeratorów jakiegoś serwisu etc.

  8. Mateusz napisał(a):

    Wielka szkoda. Być może istnieją kursy za które byłym w stanie zapłacić parę złotych, ale nawet nie wiem o ich istnieniu.

  9. zsc napisał(a):

    Kurs kursem , ale zwiększa się ilość odwiedzin stron. I to jest faktem.