Im więcej osób nad czymś pracuje, tym większe ryzyko porażki…

Ostatnio pracuję jako programista w dwóch zespołach. I zauważyłem, że im więcej ludzi jest w zespole, tym większe ryzyko porażki. Prosty przykład: nie mogę zacząć czegoś robić zanim jakaś osoba najpierw nie wykona jakiegoś zadania. Jeśli ta osoba nawali to ja czekam aż w końcu będę mógł zacząć coś robić. Czasem jest jeszcze ciekawiej: zanim ja zacznę coś robić czekam aż swoje zadanie wykona osoba X, która z kolei czeka na osobę Y.

Jest jeszcze jedna wada dużych zespołów: każdy członek zespołu (programista, pozycjoner, grafik/designer, tekściarz) ma dostęp do serwera. I jak ktoś coś zepsuje to ciężko znaleźć winnego 😉

Jaki z tego wniosek? Najlepiej jest wszystko robić samemu 😉 Niestety ale ja jestem tylko programistą a nie grafikiem, pozycjonerem etc.

3 komentarze to “Im więcej osób nad czymś pracuje, tym większe ryzyko porażki…”

  1. pauluZ pisze:

    Słuszny wniosek.
    Osobiście mam dokładnie to samo.
    Ciągle myślę, że wszystko powinienem robić samemu (by mieć pewność że całość będzie tak jak ja chce).
    Jednak staram się zmienić to podejście.
    Słuchając i rozmawiając ostatnio na konferencji z P. Majewskim (cneb) mówiliśmy jednoznacznie – zespół to podstawa aby osiągnąć coś więcej niż tylko zwyczajny cel czy sukces. (czyli np. skończyć i prowadzić zwykły projekt czy zwykłą stronę WWW).
    Majewski miał wiele bardzo ciekawych przemyśleń (z własnego doświadczenia) na temat tworzenia zespołu. Pouczające i praktyczne to było.
    A. Pioch natomiast jasno mówił, że nie można być perfekcjonistą – należy być profesjonalistą i wypuszczając wersję Beta wiedzieć co się przedstawia.
    Reasumując:
    Indywidualny profesjonalista albo spełniony lider zgranego zespołu:)
    Pozdrawiam

  2. Kamil Matysik pisze:

    Fakt jest taki, że nie da się w rozsądnym czasie stworzyć dużego projektu w pojedynkę. Potrzebny jest natomiast sprawny lider który tak rozdzieli zadania i rozłoży je w czasie, aby nie było sytuacji o których piszesz. Nie da się oczywiście jednak wszystkiego przewidzieć.

    Ja na szczęście pozbyłem się już uczucia, że wszystko muszę robić sam. Delegacja zadań pozwala mi na sprawniejsze i szybsze działania… i ciekawsze życie 😉 Polecam 🙂

  3. Kamil – u mnie problem wygląda tak: osoba X nagle mówi, że ma pilnijsze zlecenie gdzieś indziej i do końca tygodnia zawiesza swój udział. Przypomniam sobie o tym w następnym tygodniu a tej osobie znów coś wypadło. I tak kilka razy z rzedu 😉