Ludzie boją się sprzedawać…

Zaczął się nowy rok akademicki. Trzeba kupować nowe skrypty 🙂 Ponieważ nie jestem na pierwszym roku, więc miałem okazję sprzedać 4 skrypty młodszym kolegom. Rozmawiałem z kilkoma osobami z roku i jakimś dziwnym trafem one nie pomyślały o sprzedaży skryptów. Albo ktoś nie pomyślał, albo stwierdził, że mu się nie chce, albo lubi ścierać kurz z książki.

Jest to o tyle dziwne, że sprzedanie książki to nie problem: wystarczy wrzucić ogłoszenie na uczelniane forum i się z kimś umówić (dzisiaj musiałem wstać 15 minut szybciej, aby się umówić przed zajęciami ale to chyba nie problem).

Zastanawiam się skąd taka niechęć do sprzedaży…

Nie chodzi tylko o sprzedaż skryptów. Dużo moich kolegów (przypominam, że studiuję informatykę) nie ma konta na allegro albo kupują ale nie mieli okazji nic sprzedać przez allegro. A w każdym domu z czasem gromadzą się niepotrzebne przedmioty. Przykładowo: ktoś modernizuje komputer. Zamiast sprzedać starą płytę główną woli ją rzucić na szafę, aby zbierała kurz. Inny przykład: stare przeczytane książki, które już się nie przydadzą.

Wystarczy poczytać grupy dyskusyjne. Przykładowo ktoś chce kupić na abonament telefon X. Inna osoba pisze, że ten telefon już nie jest dostępny i lepiej aby wziął jakiś inny podobny telefon, sprzedał go na allegro a za zarobione pieniądze kupił (w komisie, na allegro) owy upragniony telefon. I sporo osób zaczyna odpisywać, że nie chce się w to bawić.

Zaczynam się zastnawiać skąd w nas taka niechęć do sprzedawania? Czyżbyśmy lubili się otaczać nieprzydanymi przedmiotami? A może ludzie odczuwają jakiś dyskomfort psychiczny??

2 komentarze to “Ludzie boją się sprzedawać…”

  1. _Maciek pisze:

    Ja się książek nie pozbywam. A nuż kiedyś coś z którejś z nich będzie potrzebne? Co ma do tego że daną książkę już przeczytaliśmy? Czy to znaczy że posiedliśmy całą wiedzę jaka w niej jest i możemy się już książki pozbyć?
    A dlaczego np. nie wyrzuca się starych książek z takiej Biblioteki Narodowej? Albo starych postów z archiwum grup dyskusyjnych w google? 😉

    Co do starych części komputerowych to może trudniej uzasadnić że „się jeszcze przyda”, no bo nikt już chyba nie będzie składał sprzętu klasy 486, ale też je trzymam, bo po pierwsze lubię je oglądać, po drugie trochę trudno nagle rozstać się ze sprzętem który służył przez parę lat, a po trzecie to jednak z takiej płyty można czasem coś skubnąć – a to jakiś gniazdo, a to kwarc, a to tantala itp. Kiedyś jeden gość szukał na grupach jakiegoś zupełnie wymarłego scalaka do obsługi SCSI, bo mu padł w jakimś profesjonalnym skanerze. Okazało się że mam go w swojej składnicy zło^H^H^Hsprzętu 🙂 Wysłałem mu oczywiście.

    Tak więc nie ma co się pochopnie pozbywać książek i innych rzeczy. Poza tym ja niezmiennie twierdzę że wszystko na świecie stale idzie ku gorszemu (bo tak faktycznie jest 🙂 ) i starsze książki/elektronika/łotewer są lepsze niż obecne.
    Uff…

  2. 1) Ja dzielę książki na te które mogą się kiedyś przydać i na te, które się nie przydadzą. Przecież książka X dla początkujących nie jest mi potrzebna, skoro program X znam od 2 lat i przeczytałem jeszcze 2 książki X dla zaawansowanych. Więc to co mi się nie przyda, to ląduje na allegro.

    2) Jak zabraknie wiedzy to są google i fora dyskusyjne 🙂

    3) Czy trzymanie sprzętu jest mądre?? Bo wolę sprzedać jakąś płytę główną za np. 100 zł niż trzymać na szafie 5 lat, tylko po to, aby wydłubać z niej jakiś element kosztujący w elektroniku 5 zł