O kryzysie na wesoło

Poniżej publikuję kilka dowcipów związanych z ostatnimi wydarzeniami ekonomicznymi 😉

Skarży się makler:
– Ten kryzys jest gorszy niż rozwód. Straciłem połowę majątku i nadal mam żonę.

Optymista – bankier, który prasuje pięć koszul w sobotę wieczorem.

Dzwoni makler do maklera:
– Czesc stary, jak sypiasz?
– Jak niemowle.
– Zartujesz?
– Nie. Wczoraj cala noc plakalem i dwa razy sie zesralem.

Komentarz dotyczący czarnego piątku:
„Niektórzy inwestorzy za resztę kasy będą mogli sobie kupić tylko sznur”

i na koniec ciekawy komentarz z grupy dyskusyjnej pl.biznes.wgpw

> Jestem zły !
> Jestem wk……..y !!!
> Dlaczego nie pozwolono mi zarobić 100 pkt + 100 pkt….
> Dlaczego WIG-20 spadał a urzędnicy trzymali w zawiasach kontrakty ?
> Dlaczego trzymali tak długo?
> Jakie przepisy prawa to usprawiedliwiają ? Tak długi czas równoważenia ?
> Jestem wk…….y !!!!!!
> Zmieniając S na L nie zarobiłem tyle ile mogłem zarobić….
> Czas na zrobienie rewolucji !

odpowiedź:
Wyobraz sobie co czuja kolesie, ktorzy graja na krotko w Moskwie.

3 komentarze to “O kryzysie na wesoło”

  1. Damian Daszkiewicz napisał(a):

    Poszedłem do bankomatu. Poprosił mnie o pożyczenie pięciu dych do poniedziałku.

  2. Piotr Sobolewski napisał(a):

    Świetne dowcipy, z dystansem. Jednak nie wszystkim jest na tyle do śmiechu. Warto jeszcze wspomnieć o wczoraj usłyszanym skeczu, gdzie kabareciarze poinformowali nas, „że Polska jest zacofana i nawet u nas porządnego kryzysu nie ma, tak jak w innych krajach. A czemu nie ma kryzysu? Bo ludzie i tak nie mają pieniędzy”

    Pozdrawiam serdecznie.

  3. Damian Daszkiewicz napisał(a):

    Dawno, dawno temu, w pewnej wiosce w Indiach pewien mężczyzna obwieścił, że będzie kupował małpy płacąc po 10 dolarów za sztukę.

    Wieśniacy, widząc, że małp dookoła jest pod dostatkiem, wyruszyli do lasu, aby je łapać.
    Mężczyzna kupił tysiące małp po 10 dolarów, ale kiedy ich populacja zaczęła się zmniejszać, wieśniacy zaprzestali starań.
    Mężczyzna zatem ogłosił, że zapłaci za małpę po 20 dolarów. To sprawiło, że wieśniacy wzmogli starania i znowu zaczęli łapać małpy.

    Wkrótce populacja małp jednak spadła jeszcze bardziej i ludzie zaczęli wracać do swoich gospodarstw.
    Stawka została podniesiona do 25 dolarów, a małp zrobiło się tak mało, że problemem było w ogóle zobaczyć jakaś małpę, a co dopiero ja złapać.

    Mężczyzna zatem ogłosił, że kupi małpy po 50 dolarów za sztukę!
    Ponieważ jednak musiał udać się do miasta w ważnych interesach, jego asystent pozostał w wiosce, aby prowadzić skup w jego imieniu.

    Pod jego nieobecność asystent zaproponował wieśniakom:
    „Popatrzcie na te ogromną klatkę i te wszystkie małpy, które zebrał.
    Sprzedam je wam po 25 dolarów, a gdy mężczyzna wróci z miasta, odsprzedacie mu je po 50 dolarów.”

    Wieśniacy wydobyli wszystkie swoje oszczędności i wykupili wszystkie małpy.

    I nigdy więcej nie zobaczyli ani owego mężczyzny ani jego asystenta, tylko wszędzie małpy.

    Witajcie na WALL STREET.