Archive for Listopad, 2008

Kilka refleksji nad „zarabianiem w internecie”

niedziela, Listopad 23rd, 2008

W okolicach roku 1999 powstały pierwsze firmy umożliwiające „Zarabianie w internecie”. Na czym to zarabianie polegało? Otóż reklamodawcy płacili pewnym firmom za reklamę, a owe firmy oddawały część zysków osobom, które owe reklamy „oglądały”. Było kilka rodzajów takich firm:

  • tzw. SurfBary – użytkownik instalował specjalny program, który zajmował pewną część ekranu i były emitowane reklamy. Otrzymywało się kilka centów za każdą godzinę „oglądania” reklam
  • Firmy mailowe – użytkownik otrzymywał kilka centów (bądź ułamki centów) za każdy odebrany e-mail z reklamą. Często trzeba było kliknąć w link potwierdzający odebranie e-maila
  • Firmy bannerowe – płaciły webmasterom za umieszczenie bannera na stronie (opłata była przyznawana albo za każde kliknięcie, albo za każdy tysiąc odsłon bannera)
  • Programy partnerskie – co prawda to zagadnienie nie ma nic wspólnego z klasycznym „zarabianiem w internecie”, ale jest to pewna forma ewolucji zarabiania w internecie. W tym wpisie nie będę poruszał zagadnień związanych z Programami Partnerskimi

(więcej…)

Acer i ukryta partycja

piątek, Listopad 14th, 2008

UWAGA: poniższy wpis jest przeznaczony dla osób, które wiedzą, co robią. Nie odpowiadam za skutki niewłaściwego wykorzystania mojej wiedzy

Gdy kupiłem laptopa Acer TravelMate 2420 podczas pierwszego uruchomienia należało „zainstalować” system Windows XP. Instalacja polegała na wgraniu obrazu systemu z ukrytej partycji na dysk C: (pisząc dysk mam na myśli partycję). Do wyboru miałem 3 wersje językowe systemu (polska, angielska i chyba słowacka). W instrukcji obsługi pisało, że wyboru wersji językowej systemu można dokonać tylko jeden raz (czyli po zainstalowaniu polskiej wersji gdy mi padnie windows nie będę mógł zainstalować innej wersji, tylko polską).

Ukryta partycja miała rozmiar około 5GB z czego zajęte jest około 1,5 GB. Wniosek jest taki, że przed pierwszym uruchomieniem komputera były na niej 3 różne obrazy systemu, ale po zainstalowaniu polskiej wersji językowej obraz angielskiej i słowackiej wersji został skasowany, stąd się wzięło aż tak dużo wolnego miejsca na ukrytej partycji.

Cały czas mnie kusiło, aby zmniejszyć rozmiar tej partycji na korzyść dysku c: Jednak jestem leniwy i gdybym coś zepsuł, to bym sobie pluł na brodę, że musiałem cały weekend poświęcić na ponowną instalację systemu. Dopiero gdy kupiłem nowego laptopa, mogłem bez obaw wykonywać „niebezpieczne” eksperymenty na starym laptopie. Efekt? PartitionMagic bez problemu zmniejszył rozmiar ukrytej partycji, zwiększył mi dysk c:

Zupełnie za darmo zyskałem około 3GB. Jednak czekała mnie mała niespodzianka: nie chciał się załadować windows XP (pojawiał się komunikat, że nie znaleziono pliku NTLDR. Lekarstwo na ten problem było proste: otóż na laptopie miałem jeszcze zainstalowanego Linuksa i wystarczyło włączyć i wyłączyć LILO.

Bannery są nieskuteczne

poniedziałek, Listopad 10th, 2008

Dzisiaj zacytuję fragment e-maila (z drobnymi przeróbkami), który wysłałem do uczestników PP Ententa (więcej…)

Sekrety skutecznych prezentacji multimedialnych

sobota, Listopad 8th, 2008

Półtora roku temu poznałem bardzo wartościowego człowieka, jakim jest Paweł Lenar. Miałem okazję być na konferencji Myśleć jak Milionerzy (Rzeszów, rok 2007) na której prowadził wykład o Mapach Myśli.

Przez ostatni rok czasu Paweł pisał ksiązkę Sekrety skutecznych prezentacji multimedialnych, w której podzielił się swoim doświadczeniem związanym z prowadzeniem prezentacji. Najbardziej w książce mi się spodobało to, że była ona napisana przez praktyka, który aktywnie działał na uczelni (miał liczne wystąpienia publiczne, referaty itp.) a nie przez kolejnego teoretyka (niestety, ale sporo książek to książki które powstały jako kompilacja kilku innych książek na podobny temat, które autor przeczytał i tak naprawdę nie wnoszą nic nowego).

Książka jest pisana prostym językiem, zawiera wiele mądrych przemyśleń, liczne rysunki, schematy, diagramy ułatwiają zrozumienie treści (nawet jeśli podczas czytania człowiek się zamyśli to wystarczy rzut oka na rysunek, aby sobie przypomnieć co się przed chwilą przeczytało).

Co ciekawe książka nie zawiera jakiś nudnych porad w stylu co zrobić, aby w PowerPoincie się pojawił jakiś efekt graficzny (wiadomo, programy komputerowe tak szybko się starzeją, że po roku książka byłaby nieaktualna). W książce są zawarte praktyczne porady związane z prowadzeniem prezentacji. Poniżej wymienię niektóre zagadnienia opisane w książce:

  • jak się przygotować do prezentacji,
  • jakich błędów nie popełniać,
  • jak po mowie ciała poznać, że słuchacze przysypiają,
  • co zrobić, aby prezentacja była ciekawa,
  • jak mówić ciekawie,
  • jak ćwiczyć swój głos

Dlaczego polecam tę książkę? Otóż sam jestem studentem i wkurza mnie jak na jakimś wykładzie (gdzie jak na złość jest puszczana lista obecności) przyjdzie stary dziadek i zacznie coś czytać z pożółkłych papierów. Jednak książka wcale nie jest przeznaczona tylko dla nauczycieli, wykładowców i osób prowadzących różnego rodzaju szkolenia. Wbrew pozorom cały czas coś komuś prezentujemy (np. gdy chce się przypodobać jakiejś dziewczynie to również „przeprowadzam prezentację” 😉

Recenzję ksiązki można przeczytać na stronie wydawnictwa OnePress

Możesz również przeczytać darmowy rozdział

Pendrive linux

piątek, Listopad 7th, 2008

Przyznam się bez bicia, że linuxa używam od święta. Jednak czasami linux się przydaje. Jako przykład podam sytuację sprzed około 1,5 roku, gdy z powodu własnej głupoty uszkodziłem system Windows.

Otóż producenci laptopów chcąc oszczędzać na kosztach nie dołączają oryginalnego nośnika systemu (co uważam za przejaw chamstwa, gdyż nośnik kosztuje góra parę złotych). „Instalki” są na ukrytej partycji (jako obraz systemu). Reinstalacja windowsa polega na sformatowaniu dysku c: i wgraniu na niego obrazu systemu. System mi siadł a ja na partycji c: miałem kilka waznych plików. I właśnie w takiej sytuacji linux przyszedł mi z pomocą (mogłem bezpiecznie przenieść pliki na inną partycję przed „reinstalacją” windowsa).

Jednak instalowanie linuxa (zabawa z partycjami) tylko w tym celu nie jest dobrym pomysłem (szkoda miejsca na dysku). Dobrym rozwiązaniem są dystrybucje linuxa startujące bezpośrednio z płyty CD. Jednak znając życie płyta CD może się gdzieś zapodziać 😉 Idealnym rozwiązaniem jest zainstalowanie linuxa bezpośrednio na PenDrive. Dlaczego? Otóż zawsze mam go przy sobie, więc w stresującej sytuacji nie muszę się zastanawiać gdzie mam płytę z bootowalnym linuxem. Nawet będąc u znajomych mogę od razu przystąpić do akcji, gdyż pendrive zawsze jest w kieszeni.

Oczywiście taki bootowalny linux ma więcej zalet: np. chcesz sprawdzić pocztę (np. u znajomego), ale nie masz pewności, czy dany komputer jest bezpieczny (tj. czy nie ma na nim wirusów). Odpalasz z PenDrive czysty system operacyjny i bez obaw możesz sprawdzić pocztę, wykonać przelew w e-banku itp.

(więcej…)

Informatyka dziś i wczoraj…

wtorek, Listopad 4th, 2008

W poprzednim wpisie pisałem, że kupiłem sobie nowego laptopa. Z jednej strony jestem zadowolony, gdyż nowy laptop jest dużo szybszy od poprzedniego, ma więcej bajerów (choćby wbudowany czytnik kart pamięci) więc oszczędzam czas. Z drugiej strony kupno nowego laptopa wiąże się z sporą ilością czasu zmarnowanego na instalowanie i konfigurowanie programów. I tutaj zaczynają się schody. Dawniej gdy jeszcze królował system MS-DOS (to takie czarne coś z literkami bez kolorowych ikonek 😉 programy były proste. Przeniesienie programu z jednego komputera na drugi (wraz z wszystkimi ustawieniami) ograniczało się do skopiowania folderu z programem z starego komputera na nowy. Dzisiaj jest już dużo gorzej… (więcej…)