Testowałem paczkomat InPostu

W notce InPost – będzie krytyka marudziłem na InPost. No, ale owa notka była napisana 3 lata temu. Trochę czasu upłynęło i postanowiłem znów przetestować usługi InPostu.

A dokładniej zainteresowałem się takim wynalazkiem, jakim jest paczkomat. Paczkomatów jest jak na lekarstwo np. w Rzeszowie jest chyba 6 czy 7 i w sumie do każdego mam daleko. No, ale pomyślałem sobie, że skoro wdrożyłem PP MapaZdrowia gdzie tak naprawdę też wdrażałem cały system zamawiania produktów zintegrowany z PP, to pomyślałem sobie, że poświęcę się, pójdę do paczkomatu, do którego mam daleko aby zobaczyć, jak to działa, a nóż widelec wdrożę też w MapieZdrowia tę formę wysyłki.

Efekt?? Zamówiłem w sobotę książkę w Helionie. Jako formę wysyłki wybrałem paczkomat. Tutaj niemiła niespodzianka – za wysyłkę zapłaciłem 7 zł (gdybym zamawiał pocztą, to bym miał wysyłkę za darmo). No, ale trudno, nauka wymaga poświęceń. Po złożeniu zamówienia przyszedł do mnie e-mail o założeniu konta w serwisie paczkomaty.pl (Helion przekazał niezbędne dane InPostowi m.in. mój numer telefonu i e-mail). Następnie:

  • W poniedziałek o 14:28 dostałem e-mail z informacją, że właśnie wygenerowano etykietę adresową dla mojej paczki
  • W poniedziałek o 21:02 przyszedł e-mail, że moja paczka została wysłana
  • We wtorek o 16:25 dostałem e-mail (i mniej więcej o tej samej godzinie SMSa), że mogę odebrać paczkę. W mailu była informacja, że mam 3 dni na odbiór paczki

Efekt? Powiem tak: byłem pozytywnie zaskoczony – na każdym etapie byłem informowany o stanie realizacji zamówienia. Paczkę oczywiście odebrałem bez problemu. Paczkomat to taki troszkę większy bankomat. Musiałem najpierw wpisać swój numer telefonu a później 6-cyfrowy kod (który był w treści SMSa z informacją o otrzymaniu przesyłki). Drzwiczki bez problemu się otworzyły (miałem obawy, że np. się same zatrzasną, zanim podejdę, albo że nie zobaczę, które to drzwiczki się otworzyły, ale drzwiczki się otwierają na tyle szeroko, że od razu widać, w której przegródce była moja paczka, poza tym na ekranie jest wyświetlana lokalizacja mojej przegródki :-)

Ogólnie paczkomaty są stawiane na terenie całodobowych stacji benzynowych, a konstrukcja wygląda na solidną, więc nie trzeba się martwić, że przyjdzie parę „dresów” i opróżnią przegródki ;-) No i nie jest to głupie rozwiązanie bo osoby zmotoryzowane mogą zatankować a do paczkomatu mogą iść odebrać paczkę jakby przy okazji ;-)

Podsumowując: jestem pozytywnie zaskoczony. Uważam, że jest to ciekawa forma odbierania paczek. Z doświadczenia powiem, że częśc klientów w MapieZdrowia jak coś zamawia to jak pisze w formularzu zamówienia w polu uwagi: „proszę dostarczyć paczkę po 15:00″. I dla takich osób by to było dobre rozwiązanie bo zamiast stać w kolejce na poczcie można wygodnie odebrać paczkę. Jedyna wada jest taka, że owych paczkomatów jest mało i mnie bardziej się opłaca stać 15 minut na poczcie niż się wybrać do najbliższego paczkomatu, do którego mam pewnie z 3 km

6 odpowiedzi do “Testowałem paczkomat InPostu”

  1. Anna Sawczuk Says:

    Damin, Bój się Boga!
    Wp[is jest bardzo fajny i merytoryczny i za niego bardzo Ci chciałam podziekować – też się przymierzę do rozwiązania paczkomatowego.

    Ale zanim to zapisałam, biłam się z myślami, czy w ogóle coś pisać.

    Wszystko przez Zasady zielonym tle.

    Wg mnie sa za długie – nie przeczytałam całości „od jednego spojrzenia”
    To, co przeczytałam, zniechęciło mnie do napisania komentarza – po co sie męczyć, pewnie i tak zostanie usunięty.
    Jest tyle obwarowań, że napisanie przeze mnie czegoś to spory wysiłek, pewnie i tak bedzie niedoceniony, bo usunięty :-)

    Może nie eksponuj tak tych Zasad?
    Pozdrawiam
    Anna

  2. Damian Daszkiewicz Says:

    To jest skrócony zbiór zasad. Jak ktoś kto mi napisze komentarz, który np. mnie krytykuje i jednocześnie zawiera wulgaryzmy to nie będzie miał prawa mi zarzucić że usuwam niewygodne komentarze bo będzie jasno określone że wpis został usunięty, bo zawierał wulgaryzmy.

  3. Grażyna Says:

    Mieszkam na wsi. Jest tu poczta, dom kultury, dobra restauracja, do której przyjeżdżąją klienci z miasta, zakupy na kartę, od niedawna jest i bankomat, ale o paczkomacie jeszcze nie słyszałam. W połowie drogi do miasta jest stacja paliw, ale prędzej mogłabym się spodziewać takiego paczkomatu w pobliżu restauracji, gdzie też jest bankomat.
    Dziękuję Ci Damian za to, że wciąż czegoś nowego dowiaduję się z Twoich postów, które podczytuję, choć rzadko komentuję. Teraz tylko warto się dowiadywać czy i gdzie jest. A przyda się to szybko wiedzieć :)

  4. Paczkomat vs. e-przesyłka (odbiór w punkcie) | Damian Daszkiewicz Says:

    [...] półtora roku temu opisywałem jak korzystałem z paczkomatu inpostu. Niedawno była w Helionie promocja w której wysyłka paczkomatem była gratis. Postanowiłem [...]

  5. Kwaku Says:

    „mnie bardziej się opłaca stać 15 minut na poczcie” HAHHAHA dobre, chyba jak nikogo nie ma, na poczcie zawsze jest mega kolejka, w tym babcie co rachunki placa i po rentke, jak przyjdzie do wypelniania kwitu to stoi pol godziny przy okienku bo nic nie widzi, no i szybkosc obslugi pozostawia wiele do zyczenia. Paczkomaty FTW !

  6. Damian Daszkiewicz Says:

    Kwaku – nie mierz wszystkich swoją miarą. To, że u Ciebie na poczcie się stoi godzinę, to wcale nie znaczy, ze wszędzie tak jest. Poza tym jak ktoś idzie na pocztę o 17.00 to sam sobie jest winien ;-) Ja zawsze chodzę na pocztę około 19.30-19.45, gdyż poczta jest czynna do 20.00 i wtedy zawsze są 2-3 okienka czynne (już dawno po odprawie, Ci co mieli odebrać awizowane paczki już dawno byli obsłużeni, a babcie o tej porze śpią ;-) i praktycznie nikogo nie ma ;-)

    Co do paczkomatu to do obu najbliższych mam około 20 minut pieszo. Na pocztę mam 5 minut pieszo. Więc jakby nie patrzeć bardziej mi się opłaca iść na pocztę i nawet natrafić na 15 minutową kolejkę, niż iść do paczkomatu

Dodaj odpowiedź