Dlaczego nie warto zwlekać z wypłatą?

Dzisiaj opiszę pewien problem (widziany z dwóch perspektyw – partnera, jak i managera PP) związany z… odkładaniem wypłaty na później.

Otóż jak wiadomo, w każdym PP, aby móc wypłacić pieniądze, trzeba dojść do odpowiedniego progu. Zazwyczaj jest to 50, bądź 100 zł (ostatnio coraz częściej minimum do wypłaty wynosi 200 zł, ze względu na niekorzystne zmiany w umowach o dzieło/zlecenie na niskie kwoty, które weszły w życie z dniem 1.1.2009). Jednak niektórzy partnerzy nie wypłacają pieniędzy po uzbieraniu minimum, tylko je „kiszą”. Dlaczego?

Po pierwsze czynnik psychologiczny. Jak człowiek dostanie przelew na 200 zł, to szybko te pieniądze wyda i nie odczuje, że coś zarobił. Natomiast jak przyjdzie przelew na np. 1000 zł, to wtedy jakoś jest większa motywacja, aby nie ruszać oszczędności. Zresztą popatrzmy na siebie, jak to jest z wydawaniem drobniaków. Jak mam w kieszeni jakieś drobne, to chętniej je wydaję (np. na jakiegoś batona, bo nagle najdzie mnie chęć na coś słodkiego). Ale jeśli skończą mi się drobniaki i mam w portfelu tylko papierowe pieniądze, to jakoś jestem mniej podatny na takie impulsywne zachcianki.

Drugi powód to ekonomia. Otóż wypłata wiąże się z wystawieniem rachunku (lub faktury). Aby wystawić rachunek, trzeba go wydrukować, podpisać i wysłać (koszt znaczka pocztowego, koperty i wydruku – około 2 zł). I tak, jeśli robi się wypłatę na niską kwotę np. 100 czy 200 zł, to procentowo jest to dość spory koszt. Jeśli w jakimś PP partner zarabia np. 50 zł co miesiąc, to wtedy faktycznie lepiej jest wypłacić raz na 4 miesiące 200 zł (i przy okazji załapać się na niższy podatek), niż co miesiąc wypłacać sobie po 50 zł i co miesiąc płacić za znaczki pocztowe (nie mówiąc o stracie czasu).

Trzeci powód, to lenistwo. Z rachunkiem trzeba iść na pocztę, a nie zawsze się chce (ja tego problemu nie mam, bo zawsze kupuję 10 kopert i 10 znaczków, więc na pocztę chodzę sporadycznie, a listy od razu wrzucam do skrzynki – oszczędzam czas na staniu w kolejkach 😉 Poza tym jeśli posiada się jakieś oszczędności, to wiadomo – nie ciśnie człowieka do tego, aby jak najszybciej zrobić wypłatę, bo nie ma co do garnka włożyć.

Czwarty powód, to duma. Skoro dana osoba jest już choć trochę znana w internecie w sprawach związanych z programami partnerskimi, to jakoś tak głupio wystawić rachunek na skromne 200 zł 😉 Inna spraw, że dobry partner w jednym PP nie musi być dobrym partnerem w innym PP (bo np. produkt mniej pasuje pod serwisy partnera, mniej promuje dane produkty itp.)

Jednak zauważyłem, że niektórzy partnerzy przesadzają. Sam czasami miałem takie jazdy (patrz powód pierwszy), że w danym PP nie brałem wypłaty, tylko czekałem aż mi jeszcze coś skapnie (tak sobie myślałem, a to niech dobije do kolejnego pełnego tysiąca, to wtedy wypłacę, potem a to skoro mam już np. 3000 zł, to niech jeszcze skapnie co nieco więcej, abym miał 3000 zł, ale „na rękę”. 3000 „na rękę” to około 3500 zł, więc niech dobije do 4000 zł, potem nachodzi myśl, że 5000 zł to taka okrąglejsza kwota itp.) I nagle sobie uświadomiłem jedną rzecz: nie warto jest niepotrzebnie kisić pieniędzy. Przecież to są moje pieniądze!! Poniżej omówię kilka powodów, dlaczego warto jest brać wypłaty regularnie (najlepiej co miesiąc).

Po pierwsze: zawsze istnieje ryzyko, że dany PP nagle zniknie. Dlatego lepiej na bieżąco brać wypłaty i stracić np. tylko 500 zł, które się uzbierało niż kilka tysięcy, które się „kisiło od roku”.

Po drugie: to są moje pieniądze, które jak najbardziej mi się należą. Jeszcze nie tak dawno konta oszczędnościowe w bankach oferowały 6% (eurobank i konto z jednodniową kapitalizacją odsetek). Teraz jest nieco gorzej, bo banki oferują tylko 3-4%, ale popatrzmy. Mam tysiąc złotych. Na koncie z oprocentowaniem 4% ten tysiąc mi w miesiąc wygeneruje około 3,33 zł (40 zł/rok). Koszt wystawienia rachunku to 2 zł. A pomyśl sobie, jakie pieniądze byś tracił, gdybyś zwlekał z wypłatą np. 10000 (w PP Mapa Zdrowia był jeden taki partner, który przez kilka miesięcy kisił kasę i dopiero po dobiciu gdzieś do około 9700 zł zrealizował wypłatę).

Po trzecie: duża wypłata może lekko szarpnąć PP. Przykładowo w PP Mapa Zdrowia (i pewnie tak jest wszędzie) nie ma tak, że pieniądze, które zarobili partnerzy czekają na nich na osobnym subkoncie bankowym (bo by się niepotrzebnie marnowały). Pieniądze cały czas są obracane i reinwestowane w towar. Więc teoretycznie może się zdarzyć skrajna sytuacja, że wszystkie zyski zostały zainwestowane w towar (który przyjdzie np. za 2-3 tygodnie) i na koncie jest „goło i wesoło”, a tu nagle jakiś partner wystawia jakiś większy rachunek/fakturę. I trzeba poczekać kilka dni, aż z zamówień przyjdzie jakaś kasa, aby opłacić partnerów. Wiadomo, rachunek na tysiąc złotych od partnera w takiej sytuacji nie szarpnie, ale rachunek na 10000 zł jak najbardziej może szarpnąć w takiej sytuacji (tym bardziej, że oprócz Ciebie w PP działa wielu innych partnerów i oni również mogą w tym samym czasie powysyłać rachunki na większe, bądź mniejsze kwoty)

Podsumowując moje rozważania – uważam, że nie opłaca się brać wypłat na śmiesznie niskie kwoty (powiedzmy na te poniżej 200 zł). Z drugiej strony nie ma sensu „kisić” swoich pieniędzy, tylko najlepiej jest regularnie robić wypłaty np. zawsze 1-go dnia miesiąca (pod warunkiem, że się uzbiera jakąś satysfakcjonującą kwotę, dla jednego jest to 200 zł, dla innego może to być 500 zł). Jako manager PP Mapa Zdrowia zauważyłem, że niektórzy partnerzy regularnie (np. 1-go inni 10-go dnia miesiąca) wysyłają rachunki/faktury.

5 komentarzy to “Dlaczego nie warto zwlekać z wypłatą?”

  1. Damian napisał(a):

    Ja ze swojej strony dodam, że w przypadku PP, w którym wypłacam prowizję pierwszy raz robię to zaraz po przekroczeniu minimum do wypłaty. Jest to okazja aby sprawdzić rzetelność PP w dokonywaniu wypłat, a różnie z tym bywa.

  2. Marcin Kijak napisał(a):

    Fakt, nie należy kisić pieniędzy. Sam jestem w jednym z programów, gdzie uzbierało mi się kilka tysięcy zł i teraz ten PP zwleka już ponad pół roku z wypłatą, bo nie ma pieniędzy :/

    Z drugiej strony w wielu PP mam taką metodologię, że wypłacam kolejne sumy zawsze większe od poprzednich, np. o 100 zł. Wtedy działa to na mnie motywująco, żeby coś zrobić ekstra i dostać większą wypłatę w tym samym okresie czasu 🙂

  3. Damian Daszkiewicz napisał(a):

    @Marcin – mam nadzieję, że się motywujesz nie tylko tym, że w danym PP następną wypłatę robisz na 100 zł więcej niż ostatnio, ale również owy poziom osiągasz w takim samym czasie, co poprzedni 🙂

  4. Marcin Kijak napisał(a):

    Tak jak napisałem w ostatnim zdaniu „dostać większą wypłatę w tym samym okresie czasu :)”

    Nie ma jak czytanie ze zrozumieniem 🙂

  5. Marcin Godlewski napisał(a):

    Fajny wpis Damianie. Ja patrząc z punktu właściciela PP nie mogę sobie pozwolić na zbyt długie zwlekanie z wypłatą prowizji dla moich partnerów. Osobiście odkładam pieniądze dla partnerów na inne konto – po to żeby bardzo szybko wypłacić.
    Pamiętam że w momencie kiedy przejąłem ProPartnera był tam całkiem spory problem z kontaktem i przelewami. Ja wprowadziłem i dalej wprowadzą nową jakość. Odpowiadam na maile bardzo szybko, przelewy czasami idą nawet tego samego dnia kiedy dostaje rachunek.
    Ostatnio określiłem sobie konkretne dni na przelewy, aby robić więcej za 1 razem (oszczędza czas), ale i tak nie leżą mi na biurku dłużej niż kilka dni.

    Problem natomiast jest inny – ja jestem pośrednikiem między partnerami a sprzedawcami. Często zdarza się tak że sprzedawca zanim opłaci fakturę to mija miesiąc czasu (w fv zagranicznych nawet 2 miesiące). Ludzie nauczyli się że przelew może poczekać – co jest baaardzo irytujące. Dlatego doceniam tych którzy nie zwlekają z przepływem gotówki i rozumieją że jest to dla nich korzyścią.

    Pozdrawiam
    Marcin Godlewski

    P.S. Sam kiszę trochę gotówki w różnych PP głównie dlatego że jest to moja kasa na czarna godzinę. Jak będzie coś potrzebne to sobie wypłacę 😉