<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?>
<rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Damian Daszkiewicz &#187; Komputery</title>
	<atom:link href="http://www.damiandaszkiewicz.pl/category/komputery/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>http://www.damiandaszkiewicz.pl</link>
	<description>komputery, internet, e-biznes</description>
	<lastBuildDate>Tue, 20 Dec 2011 16:44:59 +0000</lastBuildDate>
	<language>en</language>
	<sy:updatePeriod>hourly</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>1</sy:updateFrequency>
	<generator>http://wordpress.org/?v=3.2.1</generator>
		<item>
		<title>Vista nie jest taka straszna</title>
		<link>http://www.damiandaszkiewicz.pl/2008/12/19/vista-nie-jest-taka-straszna/</link>
		<comments>http://www.damiandaszkiewicz.pl/2008/12/19/vista-nie-jest-taka-straszna/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 19 Dec 2008 20:54:19 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Damian Daszkiewicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Komputery]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.daszkiewicz.net/2008/12/19/vista-nie-jest-taka-straszna/</guid>
		<description><![CDATA[Około 2 miesiące temu kupiłem laptopa o czym już kilkakrotnie wspominałem na swoim blogu. Laptop posiada system operacyjny Windows Vista. Sporo osób doradzało mi wywalenie Visty i zainstalowanie Windowsa XP (oczywiście legalnego inaczej). Jednak ja jestem leniwy i mi się nie chciało tego robić (musiałbym potem bawić się w szukanie sterowników). Pomimo wielu nieprzychylnych opinii [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Około 2 miesiące temu kupiłem laptopa o czym już kilkakrotnie wspominałem na swoim blogu. Laptop posiada system operacyjny Windows Vista. Sporo osób doradzało mi wywalenie Visty i zainstalowanie Windowsa XP (oczywiście legalnego inaczej). Jednak ja jestem leniwy i mi się nie chciało tego robić (musiałbym potem bawić się w szukanie sterowników). Pomimo wielu nieprzychylnych opinii jakie słyszałem o Viście (zazwyczaj od osób, które jej nie używały) postanowiłem dać szansę nowemu dziecku Microsoftu. Tym bardziej, że była to Vista z dodatkiem Service Pack 1. Postanowiłem w tym wpisie podzielić się swoimi kilkoma uwagami&#8230; <span id="more-206"></span></p>
<p>Pierwsze wrażenie było niebyt ciekawe. Programiści są minimalistami a Vista jest dla mnie zbyt kolorowa i pstrokata. Więc od razu włączyłem klasyczny wygląd (w stylu windows 98) i powyłączałem zbędne bajery (jak np. zegar analogowy na pulpicie który nie wiem po jakiego grzyba jest, skoro w prawym dolnym rogu mam wygodniejszy w odczycie &#8216;zegar cyfrowy&#8217;).</p>
<p>Drugie wrażenie również nie było zbyt ciekawe &#8211; otóż musiałem zgrać dane ze starego laptopa. Miałem specjalny kabel USB do transferu danych (instaluje się na obu komputerach specjalny program przypominający Total Commandera i można zgrywać pliki). Niestety, ale po zainstalowaniu sterowników do owego kabla na Viście pojawił się niebieski ekran. Nie wiem z czego on wynikał, ale tu należy się duży minus dla Microsoftu. Walą mnie opinie że może sterowniki były źle napisane. Dla mnie <b>kompatybilność to rzecz święta</b> i skoro działały pod XP to powinny działać pod Vistą. No cóż ponieważ miałem zewnętrzy dysk USB więc odpuściłem sobie szukanie nowych sterowników.</p>
<p>Tutaj mała ciekawostka odnośnie kompatybilności: uruchomiłem na Viście program z 1993 roku przeznaczony dla systemu Windows 3.11 (ktoś to pamięta?) i chodził <img src='http://www.damiandaszkiewicz.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Kolejna wada: zauważyłem, że Opera czasami lubi się zawiesić z niewyjaśnionych powodów (tak raz na kilka godzin). Pod windowsem XP czegoś takiego nie było. Tu kolejny mały minusik, ale że opera ma auto-zapamiętywanie sesji, więc ten problem nie jest aż taki uciążliwy.</p>
<p>Ostatnia wada jaką zauważyłem, to nieco inna struktura katalogów niż w Windows XP. Pisałem o tym w wpisie <a href="http://blog.daszkiewicz.net/2008/11/04/informatyka-dzis-i-wczoraj/">Informatyka dziś i wczoraj</a> więc nie będę się powtarzał.</p>
<p>A teraz zaleta jaką zauważyłem: bardzo mi się spodobał Mikser głośności (ten głośnik obok zegara). Otóż można ustawiać poziom głośności dla&#8230; każdej uruchomionej aplikacji! Na początku wydawało mi się to dziwne. Ale bardzo to doceniłem. Przykładowo: siedzę przy komputerze i mam włączonego Foo Bar&#8217;a (nie lubię WinAmp&#8217;a). No i gra muzyka a tu oglądam np. Onet i jakaś włącza się jakaś głupia reklama głosowa. Wcześniej w takiej sytuacji naciskałem CTRL+W (zamknij daną zakładkę). Jest to bardzo dobry nawyk: skoro onet zakłóca mi delektowanie się piosenkami poprzez puszczanie głosowych reklam to ja mu nie będę nabijał kasy oglądając ich strony). No, ale czasami było tak, że dany artykuł naprawdę mnie zaciekawił a nie chciało mi się wyłączać głosu. Więc teraz mogę ustawić poziom głośności Opery na 0% i dalej słuchać swojej ulubionej muzyki, gdyż poziom głośności dla Foo Bar&#8217;a jest nieco większy niż dla Opery <img src='http://www.damiandaszkiewicz.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Kolejną zaletą jest lepsze działanie sieci WiFi. W windowsie XP zauważyłem, że czasami jak wyłączyłem AP i go po chwili włączyłem to miewałem problemy z uzyskaniem połączenia (czasem aż musiałem ponownie uruchomić system, aby głupi windows zobaczył sieć). W Viście tego problemu nie zauważyłem.</p>
<p>Ogólnie podsumowując Vistę &#8211; nie jest aż tak zła jak inni mówią. Najlepiej jest posłuchać opinii osoby, która używała Vistę nieco dłużej niż 2 dni (a teraz będzie wulgarnie: jak ktoś mówi, że Vista jest do d*** a sam jej nie używał to dla mnie taka osoba jest <u>śmieciem</u>, bo nie lubię słuchać osób, które wypowiadają się na tematy, o których w ogóle nie mają pojęcia). Skoro ja z Vistą wytrzymałem aż 2 miesiące, to znaczy, że da się z nią żyć. Aczkolwiek Vista jest nieco inna niż Windows XP i ta &#8216;inność&#8217; na początku może trochę odpychać. Jednak niektóre zmiany naprawdę są całkiem fajne, tylko trzeba się do nich przyzwyczaić, aby je docenić.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.damiandaszkiewicz.pl/2008/12/19/vista-nie-jest-taka-straszna/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Acer i ukryta partycja</title>
		<link>http://www.damiandaszkiewicz.pl/2008/11/14/acer-i-ukryta-partycja/</link>
		<comments>http://www.damiandaszkiewicz.pl/2008/11/14/acer-i-ukryta-partycja/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 14 Nov 2008 16:58:18 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Damian Daszkiewicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Komputery]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.daszkiewicz.net/2008/11/14/acer-i-ukryta-partycja/</guid>
		<description><![CDATA[UWAGA: poniższy wpis jest przeznaczony dla osób, które wiedzą, co robią. Nie odpowiadam za skutki niewłaściwego wykorzystania mojej wiedzy Gdy kupiłem laptopa Acer TravelMate 2420 podczas pierwszego uruchomienia należało &#8222;zainstalować&#8221; system Windows XP. Instalacja polegała na wgraniu obrazu systemu z ukrytej partycji na dysk C: (pisząc dysk mam na myśli partycję). Do wyboru miałem 3 [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p><b>UWAGA: poniższy wpis jest przeznaczony dla osób, które wiedzą, co robią. Nie odpowiadam za skutki niewłaściwego wykorzystania mojej wiedzy</b></p>
<p>Gdy kupiłem laptopa Acer TravelMate 2420 podczas pierwszego uruchomienia należało &#8222;zainstalować&#8221; system Windows XP. Instalacja polegała na wgraniu obrazu systemu z ukrytej partycji na dysk C: (pisząc dysk mam na myśli partycję). Do wyboru miałem 3 wersje językowe systemu (polska, angielska i chyba słowacka). W instrukcji obsługi pisało, że wyboru wersji językowej systemu można dokonać tylko jeden raz (czyli po zainstalowaniu polskiej wersji gdy mi padnie windows nie będę mógł zainstalować innej wersji, tylko polską).</p>
<p>Ukryta partycja miała rozmiar około 5GB z czego zajęte jest około 1,5 GB. Wniosek jest taki, że przed pierwszym uruchomieniem komputera były na niej 3 różne obrazy systemu, ale po zainstalowaniu polskiej wersji językowej obraz angielskiej i słowackiej wersji został skasowany, stąd się wzięło aż tak dużo wolnego miejsca na ukrytej partycji.</p>
<p>Cały czas mnie kusiło, aby zmniejszyć rozmiar tej partycji na korzyść dysku c: Jednak jestem leniwy i gdybym coś zepsuł, to bym sobie pluł na brodę, że musiałem cały weekend poświęcić na ponowną instalację systemu. Dopiero gdy kupiłem nowego laptopa, mogłem bez obaw wykonywać &#8222;niebezpieczne&#8221; eksperymenty na starym laptopie. Efekt? PartitionMagic bez problemu zmniejszył rozmiar ukrytej partycji, zwiększył mi dysk c:</p>
<p>Zupełnie za darmo zyskałem około 3GB. Jednak czekała mnie mała niespodzianka: nie chciał się załadować windows XP (pojawiał się komunikat, że nie znaleziono pliku NTLDR. Lekarstwo na ten problem było proste: otóż na laptopie miałem jeszcze zainstalowanego Linuksa i wystarczyło włączyć i wyłączyć LILO.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.damiandaszkiewicz.pl/2008/11/14/acer-i-ukryta-partycja/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>1</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Pendrive linux</title>
		<link>http://www.damiandaszkiewicz.pl/2008/11/07/pendrive-linux/</link>
		<comments>http://www.damiandaszkiewicz.pl/2008/11/07/pendrive-linux/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 07 Nov 2008 13:10:44 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Damian Daszkiewicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Komputery]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.daszkiewicz.net/2008/11/07/pendrive-linux/</guid>
		<description><![CDATA[Przyznam się bez bicia, że linuxa używam od święta. Jednak czasami linux się przydaje. Jako przykład podam sytuację sprzed około 1,5 roku, gdy z powodu własnej głupoty uszkodziłem system Windows. Otóż producenci laptopów chcąc oszczędzać na kosztach nie dołączają oryginalnego nośnika systemu (co uważam za przejaw chamstwa, gdyż nośnik kosztuje góra parę złotych). &#8222;Instalki&#8221; są [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Przyznam się bez bicia, że linuxa używam od święta. Jednak czasami linux się przydaje. Jako przykład podam sytuację sprzed około 1,5 roku, gdy z powodu własnej głupoty uszkodziłem system Windows.</p>
<p>Otóż producenci laptopów chcąc oszczędzać na kosztach nie dołączają oryginalnego nośnika systemu (co uważam za przejaw chamstwa, gdyż nośnik kosztuje góra parę złotych). &#8222;Instalki&#8221; są na ukrytej partycji (jako obraz systemu). Reinstalacja windowsa polega na sformatowaniu dysku c: i wgraniu na niego obrazu systemu. System mi siadł a ja na partycji c: miałem kilka waznych plików. I właśnie w takiej sytuacji linux przyszedł mi z pomocą (mogłem bezpiecznie przenieść pliki na inną partycję przed &#8222;reinstalacją&#8221; windowsa).</p>
<p>Jednak instalowanie linuxa (zabawa z partycjami) tylko w tym celu nie jest dobrym pomysłem (szkoda miejsca na dysku). Dobrym rozwiązaniem są dystrybucje linuxa startujące bezpośrednio z płyty CD. Jednak znając życie płyta CD może się gdzieś zapodziać <img src='http://www.damiandaszkiewicz.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' />  Idealnym rozwiązaniem jest zainstalowanie linuxa bezpośrednio na PenDrive. Dlaczego? Otóż zawsze mam go przy sobie, więc w stresującej sytuacji nie muszę się zastanawiać gdzie mam płytę z bootowalnym linuxem. Nawet będąc u znajomych mogę od razu przystąpić do akcji, gdyż pendrive zawsze jest w kieszeni.</p>
<p>Oczywiście taki bootowalny linux ma więcej zalet: np. chcesz sprawdzić pocztę (np. u znajomego), ale nie masz pewności, czy dany komputer jest bezpieczny (tj. czy nie ma na nim wirusów). Odpalasz z PenDrive czysty system operacyjny i bez obaw możesz sprawdzić pocztę, wykonać przelew w e-banku itp.</p>
<p><span id="more-195"></span><br />
Niedawno natrafiłem na <a href="http://www.pendrivelinux.com/2008/02/13/pendrivelinux-2008-install-from-windows/" target="_blank">ten artykuł</a> w którym jest wyjasnione w jaki sposób można zainstalować bootowalnego linuxa na swoim PenDrive. Jedyna wada tego typu dystrybucji linuxa polega na tym, że nie wszystkie komputery pozwalają na załadowanie systemu operacyjnego z nośnika PenDrive.</p>
<p>Jeśli Twój komputer posiada taką opcję, to zachęcam do wgrania linuxa na swój PenDrive (zajmuje on tylko 700 MB co przy moim 4GB PenDrive jest pryszczem).</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.damiandaszkiewicz.pl/2008/11/07/pendrive-linux/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Informatyka dziś i wczoraj&#8230;</title>
		<link>http://www.damiandaszkiewicz.pl/2008/11/04/informatyka-dzis-i-wczoraj/</link>
		<comments>http://www.damiandaszkiewicz.pl/2008/11/04/informatyka-dzis-i-wczoraj/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 04 Nov 2008 13:38:10 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Damian Daszkiewicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Komputery]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.daszkiewicz.net/2008/11/04/informatyka-dzis-i-wczoraj/</guid>
		<description><![CDATA[W poprzednim wpisie pisałem, że kupiłem sobie nowego laptopa. Z jednej strony jestem zadowolony, gdyż nowy laptop jest dużo szybszy od poprzedniego, ma więcej bajerów (choćby wbudowany czytnik kart pamięci) więc oszczędzam czas. Z drugiej strony kupno nowego laptopa wiąże się z sporą ilością czasu zmarnowanego na instalowanie i konfigurowanie programów. I tutaj zaczynają się [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>W <a href="http://blog.daszkiewicz.net/2008/10/30/sprytne-niedopowiedzenie/">poprzednim wpisie</a> pisałem, że kupiłem sobie nowego laptopa. Z jednej strony jestem zadowolony, gdyż nowy laptop jest dużo szybszy od poprzedniego, ma więcej bajerów (choćby wbudowany czytnik kart pamięci) więc oszczędzam czas. Z drugiej strony kupno nowego laptopa wiąże się z sporą ilością czasu zmarnowanego na instalowanie i konfigurowanie programów. I tutaj zaczynają się schody. Dawniej gdy jeszcze królował system MS-DOS (to takie czarne coś z literkami bez kolorowych ikonek <img src='http://www.damiandaszkiewicz.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' />  programy były proste. Przeniesienie programu z jednego komputera na drugi (wraz z wszystkimi ustawieniami) ograniczało się do skopiowania folderu z programem z starego komputera na nowy. Dzisiaj jest już dużo gorzej&#8230;<span id="more-194"></span></p>
<p>Jako przykład weźmy przeglądarkę Opera. Ktoś może sobie powiedzieć co to jest za problem zainstalować na nowym komputerze Operę. Raptem 3 minuty roboty. Ale ja z przeglądarki korzystam nieco intensywniej. Mam w niej zapamiętane wszystkie hasła (a wraz z popularnością Web 2.0 rośnie ilość serwisów w których się zakłada konta, więc trzeba pamiętać loginy i hasła), różnego rodzaju notatki itp. Więc oprócz samej Opery trzeba jeszcze przenieść folder z ustawieniami. I tutaj zaczęły się schody. Otóż różnego rodzaju ustawienia nie są zapisywane w tym folderze, co jest zapisana Opera, ale w specjalnym folderze (w przypadku windowsa XP) <b>c:\Documents and Settings\Damian\Dane aplikacji\Opera</b>. Natomiast na nowym laptopie na którym mam Vistę ten folder to <b>c:\Users\Damian\Local Settings\Opera</b>. I tutaj dopiero się zaczęły jaja: skopiowanie plików nie spowodowało, że Opera miała ustawienia takie same jak na starym laptopie. Okazało się, że w pliku Opera6.ini (całe szczęście, że nie był to plik binarny) były podane ścieżki dostępu do różnych plików, które należało zmienić. Efekt? Kilkanaście minut zabawy, ale Opera chodzi jak należy.</p>
<p>A tego typu programów, które chciałem przenieść z ustawieniami miałem kilkanaście.</p>
<p>Istnieje również inna niedogodność tego rozwiązania: nie wiem dlaczego, ale Microsoft usilnie chce, aby użytkownik zapisywał wszystkie pliki na dysku c: Przykładowo folder Moje dokumenty, folder z ustawieniami aplikacji (o którym wcześniej wspominałem), wszystkie programy domyślnie chcą się instalować w c:\Program Files. To rozwiązanie ma pewną wadę, która ujawni się, gdy padnie system operacyjny i zechcesz go &#8222;przeinstalować&#8221;. W starym laptopie (jak uszkodziłem windowsa z własnej głupoty, ale nie to jest tematem tego wpisu) jedyna możliwość instalacji polegała na zgraniu obrazu z ukrytej partycji na dysk c: (czyli wszystko co miałem na dysku c: zostało utracone). I tutaj zaczęła się jazda: musiałem włączyć bootowalnego linuksa, aby przegrać ważne pliki na inny dysk a dopiero potem mogłem &#8222;zainstalować&#8221; windowsa.</p>
<p>Problem jest o tyle wielki, że chwila nieuwagi spowodowałaby utratę wszystkich ustawień programów (np. zapamiętane hasła z Operze). Dobrze, że dokumenty trzymałem na innej partycji, ale nie każda osoba zdaje sobie sprawę z owego niebezpieczeństwa.</p>
<p>Dokąd nas doprowadzi obecny rozwój informatyki? Tego nie wiem, natomiast uważam, że dawniej było lepiej. Fakt, że system operacyjny i programy były mniej wygodne, kolorowe i intuicyjne, ale reinstalacja systemu była dużo prostsza. Również ludzie używający komputerów lepiej się na nich znali (dawniej komputerów używali głównie informatycy, dzisiaj komputera używają nawet sekretarki, których jedyną umiejętnością jest używanie Worda, Excela i programu do wystawiania faktur). W tym momencie nie mam zamiaru obrażać sekretarek, chcę jedynie zaznaczyć, że przeciętny użytkownik komputera ma dzisiaj dość małą wiedzę &#8222;techniczną&#8221;. A taka osoba z małą wiedzą techniczną może sobie nie poradzić z takimi czynnościami jak przeinstalowanie windowsa bez utraty wyników swojej pracy&#8230;</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.damiandaszkiewicz.pl/2008/11/04/informatyka-dzis-i-wczoraj/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Uwaga na wirusy na pendrive!</title>
		<link>http://www.damiandaszkiewicz.pl/2008/05/12/uwaga-na-wirusy-na-pendrive/</link>
		<comments>http://www.damiandaszkiewicz.pl/2008/05/12/uwaga-na-wirusy-na-pendrive/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 12 May 2008 09:47:52 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Damian Daszkiewicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Komputery]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.daszkiewicz.net/2008/05/12/uwaga-na-wirusy-na-pendrive/</guid>
		<description><![CDATA[Bardzo intensywnie korzystam z pendrive (jako student zapisuję pliki utworzone podczas zajęć na swoim pendrive, często idąc do znajomego kopiuję jakieś pliki). I zauważyłem, że coraz więcej komputerów jest zarażonych robakami. Po czym poznać robaka na pendrive? Otóż w katalogu głównym znajduje się plik autorun.inf (może on być ukryty). Pliki autorun.inf są po to, aby [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Bardzo intensywnie korzystam z pendrive (jako student zapisuję pliki utworzone podczas zajęć na swoim pendrive, często idąc do znajomego kopiuję jakieś pliki). I zauważyłem, że coraz więcej komputerów jest zarażonych robakami. Po czym poznać robaka na pendrive? Otóż w katalogu głównym znajduje się plik autorun.inf (może on być ukryty). Pliki autorun.inf są po to, aby podczas włożenia pendrive (lub np. płyty CD) od razu został uruchomiony jakiś program. Z jednej strony jest to ułatwienie dla osób, które nie są zbyt biegłe w obsłudze komputera (wkładasz płytę CD i od razu uruchamia się program) z drugiej strony te pliki są niebezpieczne, gdyż mogą być wykorzystywane przez twórców wirusów. Niestety, ale windows uruchamia pliki autorun.inf niezależnie od tego, czy znajduje się on na dysku twardym, na pendrive czy na płycie CD. Dlatego ja w celach profilaktycznych wyłączyłem autouruchamianie (jak to zrobić jest opisane np. <a href="http://info.x86.pl/wylaczenie-autouruchamiania-cd-dvd-usb-pendrive/" target="_blank">tutaj</a>).</p>
<p>W jaki sposób usunąć wirusa?<br />
Najprościej będzie usunąć z pendrive plik autorun.inf (warto wcześniej otworzyć ten plik w notatniku, aby sprawdzić jaki plik jest uruchamiany przy wkładaniu pendrive i również ten plik trzeba usunąć). Niestety, ale często jest tak, że usuwając owy plik wirus jest już wcześniej w pamięci i zaraz go utworzy z powrotem. Dlatego tą operację warto wykonać np. z poziomu linuxa. Warto również sprawdzić czy na pozostałych dyskach (zazwyczaj C:\) również nie ma pliku autorun.inf i jeśli jest to również trzeba go usunąć.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.damiandaszkiewicz.pl/2008/05/12/uwaga-na-wirusy-na-pendrive/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Programisto nie lekceważ dokumentacji!</title>
		<link>http://www.damiandaszkiewicz.pl/2008/03/20/programisto-nie-lekcewaz-dokumentacji/</link>
		<comments>http://www.damiandaszkiewicz.pl/2008/03/20/programisto-nie-lekcewaz-dokumentacji/#comments</comments>
		<pubDate>Thu, 20 Mar 2008 19:50:55 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Damian Daszkiewicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Komputery]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.daszkiewicz.net/2008/03/20/programisto-nie-lekcewaz-dokumentacji/</guid>
		<description><![CDATA[Każdy początkujący programista nie zwraca uwagi na takie &#8222;pierdoły&#8221; jak pisanie różnego rodzaju dokumentacji. Niestety, ale większość książek uczy jedynie składni danego języka programowania, a nie wspominają nic o potrzebnie robienia dokumentacji&#8230; Owszem &#8211; tworzenie dokumentacji do programu, który ma raptem 20 linijek i wykonuje jakąś bardzo prostą rzecz mija się z celem. Jednak sprawa [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Każdy początkujący programista nie zwraca uwagi na takie &#8222;pierdoły&#8221; jak pisanie różnego rodzaju dokumentacji. Niestety, ale większość książek uczy jedynie składni danego języka programowania, a nie wspominają nic o potrzebnie robienia dokumentacji&#8230;<span id="more-171"></span><br />
Owszem &#8211; tworzenie dokumentacji do programu, który ma raptem 20 linijek i wykonuje jakąś bardzo prostą rzecz mija się z celem. Jednak sprawa wygląda zupełnie inaczej, gdy pisze się program mający kilka tysięcy linijek kodu wykonujący wiele drobnych czynności. Jeśli praca trwa kilka miesięcy, to trudno po tym czasie przypomnieć sobie jakieś szczególiki dotyczące funkcjonalności. Załóżmy, że piszę program wystawiający faktury. Jedną z funkcjonalności może być naliczanie np. x% rabatu gdy zamówienie jest na kwotę 1000 zł. Tylko czy to 1000 zł ma być kwotą brutto czy netto??</p>
<p>Pisząc nawet na kartce papieru ogólne założenia projektu przed rozpoczęciem pracy oszczędzam sobie różnych problemów w przyszłości, gdyż w razie wątpliwości rzucam okiem na swoje notatki. Nad im większym projektem pracuję, tym bardziej zaczynam doceniać fakt, że gdzieś wcześniej napisałem prosty dokument na kilka stron. Oczywiście w owej dokumentacji należy opisać takie rzeczy jak ogólne informacje co ma dany program robić, wymienić wszystkie opcje, które się planuje zrobić, opisać różne wątpliwości jakie mogą się nasunąć w przyszłości (np. czy dane obliczenia mają być na kwotach netto, czy brutto) i najważniejsze: dokładnie opisać strukturę bazy danych. Oczywiście dokumentacja jest z czasem aktualizowana (np. podczas pracy stwierdzam, że założenia są OK, ale brakuje jakiejś funkcjonalności i muszę nieco zmienić strukturę bazy danych &#8211; to wtedy trzeba koniecznie zaktualizować dokumentację).</p>
<p>Niestety, ale książki nie zawsze wspominają o takich drobiazgach jak pisanie dokumentacji. Na początku nikt nie pisze dokumentacji, gdyż pierwsze programiki są proste i wykonują jedną banalną czynność. Z czasem pisze się coraz większe programiki, aż dochodzi się do większych projektów, ale zły nawyk nie pisania dokumentacji pozostaje.</p>
<p>Dlatego zachęcam każdego programistę, który pisze jakiś nieco większy projekt, aby zaczął pisać dokumentacje jeśli jeszcze tego nie robi. Mnie pisanie dokumentacji kilka razy uratowało tyłek.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.damiandaszkiewicz.pl/2008/03/20/programisto-nie-lekcewaz-dokumentacji/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Konferencja IT Academic Day</title>
		<link>http://www.damiandaszkiewicz.pl/2007/12/04/konferencja-it-academic-day/</link>
		<comments>http://www.damiandaszkiewicz.pl/2007/12/04/konferencja-it-academic-day/#comments</comments>
		<pubDate>Tue, 04 Dec 2007 21:26:05 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Damian Daszkiewicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Komputery]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.daszkiewicz.net/2007/12/04/konferencja-it-academic-day/</guid>
		<description><![CDATA[Dzisiaj na Politechnice Rzeszowskiej odbyła się Konferencja IT Academic Day organizowana przez grupę .NET (sympatycy Microsoftu wykorzystujący technologię .NET). Konferencja trwała od 8 do 15. Poniżej postaram się krótko opisać swoje wrażenia. Ogólne uwagi:Konferencja na pewno była na wyższym poziomie niż rok temu. Rok temu były skromne 2 wykłady a dzisiaj było ich aż 6. [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Dzisiaj na <a href="http://www.prz.rzeszow.pl/" target="_blank">Politechnice Rzeszowskiej</a> odbyła się Konferencja IT Academic Day organizowana przez <a href="http://grupa.net.ir.pl/" target="_blank">grupę .NET</a> (sympatycy Microsoftu wykorzystujący technologię .NET). Konferencja trwała od 8 do 15. Poniżej postaram się krótko opisać swoje wrażenia.</p>
<p><span id="more-156"></span></p>
<p><b>Ogólne uwagi:</b><br />Konferencja na pewno była na wyższym poziomie niż rok temu. Rok temu były skromne 2 wykłady a dzisiaj było ich aż 6. Organizatorzy nawet zadbali o skromny poczęstunek <img src='http://www.damiandaszkiewicz.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' />  Rok temu konferencja odbyła się po raz pierwszy, więc można było to zrozumieć, że dzisiaj mogło być tylko lepiej.</p>
<p><b>Wykłady</b><br />Pierwszy wykład o technologii <a href="http://silverlight.net/" target="_blank">Silverlight</a> poprowadził Paweł Cyło. W skrócie: Silverlight to jakby odpowiednik znanego nam Flasha. Wykład był ciekawy i z humorem, szkoda że taki krótki.</p>
<p>Kolejny wykład: Integracja .NET z innymi technologiami poprowadził Paweł Dyl. Co prawda nie programuję w Microsoft .NET (moja znajomość tej platformy skończyła się na Visual Basic 6.0 a później jakoś poszedłem w stronę PHP), ale pamiętam jak w VB używałem funkcji API, więc wykład mnie zainteresował.</p>
<p>Następnie odbyła się Prezentacja firmy <a href="http://www.opteam.pl/" target="_blank">OPTeam</a>. Pracownicy OPTeam zachwalali firmę (z kim to oni nie współpracują) no i oczywiście była informacja o tym, że korzystają z technologii .NET <img src='http://www.damiandaszkiewicz.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' />  Najwięcej miejsca na tym wykładzie poświęcono systemowi legitymacji elektronicznych (które od niedawna funkcjonują również na Politechnice Rzeszowskiej). Szkoda, że wykład był taki krótki, bo firma OPTeam pracuje nad &#8222;większymi zleceniami&#8221; i jako programista chętnie bym się dowiedział czym różni się pisanie mniejszych aplikacji od wdrażania dużych systemów informatycznych.</p>
<p>Wykład Kariera z Microsoft, który prowadził Eugeniusz Licznarowski omawiał różne sposoby na zdobycie praktyki w firmie Microsoft (zarówno w Polskim oddziale jak i w USA). Później było pare słów o konkursie ImagineCup. Oprócz tego były informacje o tym jak zrobić certyfikat, dlaczego warto mieć certyfikaty.</p>
<p>Kolejny wykład: Nowości w VS2008 i .NET 3.5 również poprowadził Eugeniusz Licznarowski. Był to najdłuższy wykład chwilami trochę nudnawy, ale było widać, że i tak był zbyt krótki, gdyż na omówienie niektórych zagadnień brakło czasu i były omówione &#8222;po łepkach&#8221;. Najwięcej uwagi poświęcono technologii MultiTasking (możliwość pisania programu pod konkretną wersję FrameWorka: 2.0, 3.0 lub 3.5) i LINQ (nowatorski sposób korzystania z baz danych)</p>
<p>Ostatni wykład prowadzony przez Sylwię Ptaszek poświęcony był nowościom w Windows 2008. Niestety, ale wykład był nudnawy. Nastawiłem się, że będzie coś nowatorskiego a&#8217;la różnice pomiędzy Windowsem 98 a XP, a tutaj się okazało, że Windows 2008 to system wykorzystywany w dużych sieciach korporacyjnych i wykład był raczej o tym w jaki sposób serwer weryfikuje czy komputer ma prawo korzystać z firmowych zasobów. Były symulacje sieci komputerowych (3 różne windowsy odpalone w środowisku Microsoft Virtual PC), dzięki którym z grubsza zrozumiałem o co chodzi (gdyby nie te symulacje, to całkiem bym się zanudził).</p>
<p><b>Podsumowanie: </b>Ogólnie konferencja była ciekawa. Warto raz do roku się na nią wybrać, aby zobaczyć co nowego się dzieje w świecie IT. Jednak mam kilka zastrzeżeń. Po pierwsze miejscami było nudnawo. Tutaj raczej nie mogę się za bardzo czepiać, gdyż ciężko tak dobrać tematykę wykładów, aby każdy fragment każdego wykładu zainteresował każdego uczestnika konferencji. Druga wada, to niewygodne drewniane ławki z epoki Gierka (zażalenie należy składać do pracowników Politechniki, którzy rok temu wyremontowali Aulę i wymienili wszystko oprócz ławek <img src='http://www.damiandaszkiewicz.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' />  7 godzin siedzenia to prawdziwa męka (dobrze, że były 10 minutowe przerwy, bo chyba bym zwariował). Trzecia wada: to zbytnie lansowanie się Microsoftu. Oczywiście zdaję sobie z tego sprawę, że konferencja była darmowa a prelegenci przyjeżdżali do nas na własny koszt, jednak zauważyłem, że w niektórych miejscach na siłę były zachwalane rozwiązania Microsoftu. Przykładowo wszystkie prezentacje były robione w Microsoft PowerPoint (czy nikt nie słyszał o OpenOffice Impress?). Używanie środowiska .NET można zrozumieć, gdyż nie mogę sobie wyobrazić, jak pracownik Microsoftu coś tam koduje w Borland C++ Bulider <img src='http://www.damiandaszkiewicz.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' />  Natomiast używanie Microsoft Virtual PC, czy odtwarzanie filmików w Windows Media Player to była trochę przesada &#8211; są lepsze odpowiedniki tych programów. </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.damiandaszkiewicz.pl/2007/12/04/konferencja-it-academic-day/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>0</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kupiłem książkę w amazon.com</title>
		<link>http://www.damiandaszkiewicz.pl/2007/10/08/kupilem-ksiazke-w-amazoncom/</link>
		<comments>http://www.damiandaszkiewicz.pl/2007/10/08/kupilem-ksiazke-w-amazoncom/#comments</comments>
		<pubDate>Mon, 08 Oct 2007 09:44:06 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Damian Daszkiewicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Komputery]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.daszkiewicz.net/2007/10/08/kupilem-ksiazke-w-amazoncom/</guid>
		<description><![CDATA[Ostatnio pare razy miałem okazję pisać makra w OpenOffice. Ponieważ nie znalazłem jakiejś sensownej książki po polsku, więc zmuszony byłem kupić jakąś anglojęzyczną książkę. Kupiłem &#8222;OpenOffice Macros Explained&#8221; którą napisał Andrew Pitonyak. Już kilka razy miałem okazję czytać jego posty na OOOforum.org, więc nie zastanawiałem się zbyt długo nad kupnem tej książki. Tradycyjnie znów sobie [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Ostatnio pare razy miałem okazję pisać makra w OpenOffice. Ponieważ nie znalazłem jakiejś sensownej książki po polsku, więc zmuszony byłem kupić jakąś anglojęzyczną książkę. Kupiłem &#8222;OpenOffice Macros Explained&#8221; którą napisał Andrew Pitonyak. Już kilka razy miałem okazję czytać jego posty na <a href="http://www.oooforum.org" target="_blank">OOOforum.org</a>, więc nie zastanawiałem się zbyt długo nad kupnem tej książki. Tradycyjnie znów sobie ponarzekam&#8230;<span id="more-146"></span><br />
Pierwsze zaskoczenie: książka przyszła w strasznie dużym pudle. Co prawda książka ma format A4 i ma 450 stron, ale w tym pudle zmieściłyby się ze 4 takie książki. Czyżby ktoś tutaj nie szanował lasów??</p>
<p>Drugie zaskoczenie: paczka wyglądała na otwieraną. Czyżby celnicy nie mieli ciekawszych rzeczy do roboty?? Skoro zamówiłem książkę w znanym sklepie internetowym i na dodatek na etykiecie pisze book to jakie jest prawdopodobieństwo, że w środku będą np. narkotyki??</p>
<p>Trzecie zaskoczenie: pod względem składu książka nie prezentuje się najlepiej. Być może narzekam rozpieszczony książkami Heliona, ale jakby szata graficzna nie jest zbyt atrakcyjna. Z drugiej strony nie liczy się wygląd a zawartość. Przekartkowałem książkę i muszę powiedzieć, że jest OK. Nawet owy angielski nie wydaje mi się zbyt trudny <img src='http://www.damiandaszkiewicz.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.damiandaszkiewicz.pl/2007/10/08/kupilem-ksiazke-w-amazoncom/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Kupiłem sobie zewnętrzny dysk</title>
		<link>http://www.damiandaszkiewicz.pl/2007/10/06/kupilem-sobie-zewnetrzny-dysk/</link>
		<comments>http://www.damiandaszkiewicz.pl/2007/10/06/kupilem-sobie-zewnetrzny-dysk/#comments</comments>
		<pubDate>Sat, 06 Oct 2007 10:49:48 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Damian Daszkiewicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Komputery]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.daszkiewicz.net/2007/10/06/kupilem-sobie-zewnetrzny-dysk/</guid>
		<description><![CDATA[Mam laptopa. Laptop ma tą wadę, że nie można ot tak sobie dokupic dysku i włożyć do obudowy. Jedno z sensownych rozwiązań to kupno większego dysku, zgranie na niego danych z starego, włożenie do laptopa i ewentualna sprzedaż starego dysku. Jednak jest z tym trochę zabawy. Ja postanowiłem zrobić coś innego: kupiłem zewnętrzny dysk 2&#8217;5&#8243; [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Mam laptopa. Laptop ma tą wadę, że nie można ot tak sobie dokupic dysku i włożyć do obudowy. Jedno z sensownych rozwiązań to kupno większego dysku, zgranie na niego danych z starego, włożenie do laptopa i ewentualna sprzedaż starego dysku. Jednak jest z tym trochę zabawy.</p>
<p>Ja postanowiłem zrobić coś innego: kupiłem zewnętrzny dysk 2&#8217;5&#8243; na USB. Bardzo fajna zabawka. Przeniosłem większe pliki na nowy dysk, zrobiłem backup i się cieszę większą ilością miejsca na starym dysku. Co prawda zewnętrzny dysk nie jest zbyt mobilny, dlatego traktuję go jako dysk od backupów i archiwum większych plików 9stare projekty, których nie muszę mieć pod ręką itp.)</p>
<p>Robienie backupów na tym samym dysku mija się z celem (jak piorun walnie w laptopa to ucierpi cały dysk a nie tylko połowa plików), z kolei nagrywanie plików na płyty DVD nie jest wygodne (zawsze jak mam ochotę zrobić backup to się okazuje, że nie mam czystych płyt a poza tym płyta ma tylko 4GB pojemności i się wypala 15 minut).</p>
<p>Jednak z nowym dyskiem na początku miałem troszkę kłopotów&#8230;<span id="more-145"></span><br />
Otóż dysk miał jedną dużą partycję 120GB i na dodatek FAT32. Trochę mi się to nie spodobało. Zawsze wolę mieć kilka partycji bo w wyniku jakiegoś błedu jest szansa, że zniszczeniu ulegnie tylko jedna partycja a nie cały dysk. Więc odpalam Partition Magic. Okazało się, że zmniejszenie rozmiaru partycji wymaga ponownego uruchomienia komputera. Po ponownym uruchomieniu komputera okazało się, że Partition Magic włączył się szybciej niż obsługa USB. Pojawił się ładny komunikat o nie znalezieniu dysku <img src='http://www.damiandaszkiewicz.pl/wp-includes/images/smilies/icon_wink.gif' alt=';-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>Później włożyłem do napędu płytę CD dostarczoną do dysku. Nie było na niej nic ciekawego (poza sterownikami dla starszych windowsów i programem do robienia backupów). Szkoda, bo mogli dać jakiś program do tworzenia partycji. Na szczęście znalazłem sposób na podzielenie dysku. Sformatowałem pod windowsem partycję na NTFS i PartitionMagic mógł wtedy zmniejszyć rozmiar partycji bez konieczności ponownego uruchamiania komputera.</p>
<p>Podsumowując: jeśli masz laptopa kup sobie <a href="http://blog.daszkiewicz.net/a/dyskusb/" target="_blank">zewnętrzny dysk na USB</a> (najlepiej 2,5&#8243;, wtedy nie trzeba się martwić o zasilanie). Będziesz mógł w końcu w wygodny sposób robić backupy. Dyski o mniejszych rozmiarach (bez jakiś wymyślnych opcji typu WiFi) nie są drogie a już na pewno są tańsze niż dane które można stracić, gdy się nie robi backupów.</p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.damiandaszkiewicz.pl/2007/10/06/kupilem-sobie-zewnetrzny-dysk/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>2</slash:comments>
		</item>
		<item>
		<title>Wirusy na pendrive</title>
		<link>http://www.damiandaszkiewicz.pl/2007/09/07/wirusy-na-pendrive/</link>
		<comments>http://www.damiandaszkiewicz.pl/2007/09/07/wirusy-na-pendrive/#comments</comments>
		<pubDate>Fri, 07 Sep 2007 16:45:07 +0000</pubDate>
		<dc:creator>Damian Daszkiewicz</dc:creator>
				<category><![CDATA[Komputery]]></category>

		<guid isPermaLink="false">http://blog.daszkiewicz.net/2007/09/07/wirusy-na-pendrive/</guid>
		<description><![CDATA[Ostatnio coraz częściej czytam na grupach dyskusyjnych, że ktoś złapał wirusa który siedzi na pendrive lub karcie pamięci w komórce. Dzisiaj każdy przenosi pliki na pendrive a lepsze komórki pozwalają na korzystanie z kart pamięci (aby wgrać dużo plików MP3). Niestety ale paradoksalnie te nośniki pamięci przypominają dyskietki &#8211; 20 lat temu większość wirusów kopiowało [...]]]></description>
			<content:encoded><![CDATA[<p>Ostatnio coraz częściej czytam na grupach dyskusyjnych, że ktoś złapał wirusa który siedzi na pendrive lub karcie pamięci w komórce. Dzisiaj każdy przenosi pliki na pendrive a lepsze komórki pozwalają na korzystanie z kart pamięci (aby wgrać dużo plików MP3). Niestety ale paradoksalnie te nośniki pamięci przypominają dyskietki &#8211; 20 lat temu większość wirusów kopiowało się na dyskietkę aby później skopiować się na inny komputer a z innego komputera na dyskietkę itp. Teraz zamiast dyskietek wirusy korzystają z nowszych zdobyczy techniki. Problem z wirusami na pendrive jest taki, że zazwyczaj powstają na nim jakieś dziwne pliki, których nie można skasować. Jest jednak na to rada: <span id="more-131"></span></p>
<p>można zainstalować linuxa i spod linuxa usunąć te pliki. Ponieważ wirusy działają pod windowsem to pod linuxem nie dadzą się rady uruchomić. Skoro się nie uruchomią, to będzie można skasować pliki.</p>
<p>Tutaj mała uwaga: skorzystaj z jakiejś nowszej dystrybucji linuxa (z jądrem w wersji 2.4) gdyż te nowsze dystrybucje bez problemu wykrywają pendrive (z starszymi jest problem).</p>
<p>Porada nr 2: jeśli nie chcesz instalować linuxa, bo nie masz miejsca na dysku lub nie potrafisz &#8211; zorganizuj sobie jakąś dystrubucję LiveCD. Wkładasz płytę do napędu CD i ładuje się linux z CD. Taki linux chodzi wolniej niż normalnie zainstalowany na dysku ale do jednorazowego skasowania plików się nadaje <img src='http://www.damiandaszkiewicz.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' />  Zazwyczaj linuksy w wersji LiveCD są bardzo przyjazne dla użytkownika, prawie tak proste jak zwykły windows <img src='http://www.damiandaszkiewicz.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </p>
<p>W podobny sposób można z dysku twardego skasować pliki których się nie da skasować pod windowsem (np. jakiś wirus, lub pozostałości po jakimś programie). U mnie przykładowo po deinstalacji drukarki zostało trochę dziwnych plików których nie mogłem skasować. Linux dał sobie z tym radę <img src='http://www.damiandaszkiewicz.pl/wp-includes/images/smilies/icon_smile.gif' alt=':-)' class='wp-smiley' /> </p>
]]></content:encoded>
			<wfw:commentRss>http://www.damiandaszkiewicz.pl/2007/09/07/wirusy-na-pendrive/feed/</wfw:commentRss>
		<slash:comments>3</slash:comments>
		</item>
	</channel>
</rss>

